Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Cezary Pazura skompromitował się u Wojewódzkiego

Gościem ostatniego (nadawanego 24. 10. 2017 r.) programu Kuby Wojewódzkiego był aktor Cezary Pazura. Człowiek ten jest znany przede wszystkim ze swych licznych ról filmowych, ale ostatnio głośno było o nim również za sprawą jego udziału w akcji „Różaniec bez granic”. Jako, że wcześniej sceptycznie wypowiadałem się o pomyśle zaangażowania Cezarego Pazury w ową kampanię, nie ukrywam, że z pewnym zainteresowaniem zabrałem się do oglądania programu Kuby Wojewódzkiego, w którym wystąpił tenże aktor. Pomyślałam sobie, że może byłem zbyt krytyczny wobec pana Cezarego, i jego udział w tym widowisku to wyraźnie pokaże (np. pan Cezary odwróci wzrok od bezwstydnie odzianej modelki, nie będzie śmiał się z niemoralnych żartów, upomni Wojewódzkiego za jego złe zachowania, etc). Niestety, ale myliłem się. W trakcie trwania tego programu nie można było zaobserwować niczego co wskazywałoby na to, iż Cezary Pazura dystansuje się do swego wcześniejszego medialnego image, który w dużej mierze polegał na udziale w mniej lub bardziej frywolnych filmach.

Tak też, zacznijmy od tego, iż Cezary Pazura bardzo chwalił swego gospodarza, czyli p. Wojewódzkiego, którego program określił mianem takiego, który nie tylko „można”, ale i „trzeba oglądać”. Z ust pana Cezarego nie padło tu ani jedno słowo krytyki wobec licznych obrzydliwości popełnianych przez Kubę Wojewódzkiego. Jak jednak można chwalić medialną twórczość człowieka, który swe widowiska opiera w dużej mierze na sprośnych żartach (raz dowcipkował sobie nawet z seksualnego molestowania Ukrainek), atakuje chrześcijaństwo, a także szydził sobie ze znaku Krzyża? Kuba Wojewódzki – jeśli chodzi o jego publiczną działalność – z pewnością nie zasługuje na pochwałę, ale raczej winien zostać postawiony przed sądem, a następnie skazany na chłostę jako karę za rozliczne propagowane przez niego plugastwa.

W pewnym momencie Cezary Pazura zaczął też żartować sobie z grzechu masturbacji sugerując przy tym, iż owa ohyda była lub jest przez niego praktykowana. W ten sposób, aktor ów naruszył jedną z zasad moralnych nauczanych przez Pismo święte i Tradycję Kościoła, która przestrzega przed czynieniem nieprzyzwoitych żartów tyczących się sfery seksualnej (Ef 5, 4). Jest to tym bardziej tragiczne, gdy zważymy na to, iż Najświętsza Maria Panna z Fatimy mówiła, iż większość dusz trafiających do piekła dostaje się tam przez grzechy cielesne. Maryja w Fatimie w szczególny sposób kładła akcent na odmawiania Różańca, tymczasem namawiający do praktykowania tej modlitwy pan Cezary pozwala sobie na żarty z grzechu śmiertelnego z którego powodu prawdopodobnie gorzeje w wiecznym ogniu wiele dusz (i ich męka nigdy się już nie skończy). Czyż nie jest rażący absurd, a może nawet tak naprawdę – w szerszym tego słowa znaczeniu – kpina z modlitwy różańcowej? Wszak, istotą Różańca nie jest recytowanie słów zawartych w nim modlitw. Sednem modlitwy różańcowej jest rozważanie poszczególnych zawartych w niej tajemnic, a jedną z tych tajemnic jest też biczowanie Pana Jezusa, które tradycyjnie interpretowało się jako w szczególny sposób obrazujące naturę i ohydę grzechów seksualnych. Jak można zatem jednocześnie niby to propagować Różaniec, z drugiej zaś strony de facto sprzyjać rozszerzaniu się grzechów nieczystości?

Wspomnijmy też wreszcie, iż pan Cezary, w żaden, ale to żaden sposób, nie wyraził swej dezaprobaty dla obecności ubranej na podobę „króliczka z Playboya” modelki występującej w programie Kuby Wojewódzkiego. A miał okazję to uczynić, gdyż gospodarz programu w pewnym momencie powiedział, iż Cezary Pazura błądził wówczas oczami, tak jakby obawiał się reakcji swej żony. Jeśli rzeczywiście taka była reakcja pana Pazury to powinien on wtedy śmiało potwierdzić słowa Wojewódzkiego i przynajmniej powiedzieć coś w stylu: „No wiesz, nie za bardzo mi się podobają takie rzeczy”. Cezary Pazura zaprzeczył jednak trafności obserwacji gospodarza programu, potwierdzając, iż patrzył na bezwstydnie ubraną modelkę, a nawet oklaskując ów jej występ. I tym razem więc Pazura w krótkim czasie faktycznie pochwalił grzech.

 

Kończąc, mam prośbę do organizatorów akcji „Różaniec bez granic”. Jeśli wasze zaproszenie pana Cezarego Pazury do swej kampanii wynikało z tego, iż chcieliśmy po chrześcijańsku „dać mu szansę” to weźcie teraz przynajmniej część odpowiedzialności za jego duchowy rozwój i moralną formację. Nie przesyłajcie katolikom dalej sygnału „Cezary Pazura to nasz człowiek, bo promuje modlitwę różańcową”, ale powiedźcie mu, że pewnych rzeczy robić mu nie przystoi.