Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Piekło z całą pewnością nie jest puste

We współczesnym „posoborowym” kaznodziejstwie bardzo popularnym jest swego rodzaju „osładzanie piekła” przez sprowadzanie go tylko do czysto hipotetycznej możliwości, z jednoczesnym sugerowaniem, iż świeci ono całkowitymi pustkami albo też jest „prawie puste„. Do piekła, jeśli trafia ktokolwiek, to są to osoby w rodzaju Hitlera, Stalina czy Polpota. A więc ludzie pokroju największych morderców w historii świata, a nie ktoś taki jak statystyczny Kowalski współżyjący ze swą dziewczyną przed ślubem czy też Nowak oszukujący swych klientów na towarach. Przy takim postawieniu sprawy, praktycznie rzecz biorąc, mało kto powinien obawiać się wiecznego piekła. Ogromna większość ludzi ma wszak silną tendencję, by powagę własnych grzechów zakrywać poprzez wskazywanie na okoliczność, iż są na tym świecie jeszcze więksi grzesznicy od nich (a więc w domyśle, jeśli już ktoś ma trafić do piekła to oni, a nie my). Poza tym, mimo, że życie na tym świecie, niemal codziennie dostarcza nam pokus i okazji do grzechu, to z drugiej strony mało kto z nas nawet na płaszczyźnie czysto teoretycznej i potencjalnej, będzie miał sposobność zostać kimś w rodzaju Adolfa Hitlera czy Charlesa Mansona. Trudno zatem się dziwić, iż głoszenie wyżej zarysowanej doktryny o „prawie pustym piekle” owocuje niemal powszechnym przekonaniem, iż tak naprawdę możliwość wiecznego potępienia nie dotyczy „zwykłych”, „przeciętnych” śmiertelników.

Nie w takim jednak duchu o możliwości wiecznego potępiania wypowiada się Pismo święte i Ojcowie Kościoła.

Po pierwsze jeśli uważniej przyjrzeć się nauczaniu katolickiemu, to bardzo wątpliwym okazuje się popularne twierdzenie: „O nikim z ludzi Kościół nie wypowiedział się, że jest w piekle„. Otóż, takie jasne deklaracje pojawiają się w nauce Magisterium przynajmniej odnośnie dwóch ludzi: Heroda Agryppy (uczy o tym w jednej z homilii papież św. Grzegorz Wielki) oraz Judasza Iskarioty. Odnośnie tego ostatniego Katechizm Soboru Trydenckiego naucza co następuje:

Judasz, który żalem przywiedziony obwiesiwszy się, i żywot i duszę utracił” (Rozdział V „O Sakramencie pokuty” Pytanie 6, podkreślenie moje – MS).

Chyba każdy przyzna, iż w świetle katolickiej teologii i terminologii trudno jest słowa o tym, że Judasz „utracił duszę” interpretować inaczej niż stwierdzenie jego wiecznego potępienia.

Po drugie: piekło będzie pełne, a nie puste, i znajdzie się tam wielu ludzi. Biblia naucza:

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mt. 7, 13);

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt. 22, 14).

Tradycyjna interpretacja Ojców, Doktorów i Papieży Kościoła też nie pozostawia co do tego większych wątpliwości:

Tak ogromna liczba nieszczęśliwych dusz zginie” (św. Filip Nereusz);

Tak, rzeczywiście wielu ludzi będzie potępionych” (św. Benedykt Józef Labre);

Jak wiele dusz traci niebo i idzie do piekła” (św. Franciszek Ksawery);

Liczba potępionych potępionych jest nieobliczalna” (św. Weronika Giulani);

Większa część ludzi wybiera potępienie zamiast kochać Boga wszechmogącego” (św. Alfons Liguori).

Po trzecie: wedle nauczania katolickiego do piekła nie idzie się tylko za nieprawości typu: masowe mordy czy pedofilia, które i świecka moralność uznaje za wyjątkowo odrażające, a które są popełniane przez bardzo małą liczbę ludzi. Kara wiecznej męki jest zapowiedziana dla tych wszystkich, którzy z uporem i świadomie będą trwać do końca swych dni (lub za nie szczerze nie żałować) w choćby jednej z ciężkich nieprawości. Tradycyjnie zalicza się do nich zaś nie tylko masowe mordy czy seksualne wykorzystywanie dzieci, ale też wiele z tych czynów, które codziennie i beztrosko popełniane są przez bardzo wielu ludzi, a więc np. bluźnierstwa, bałwochwalstwo, pijaństwo, różne formy okultyzmu, nienawiść do bliźnich, cudzołóstwo, nierząd, pożądliwe spojrzenia, itp. Nie ma się zatem co łudzić, piekło to nie jest hipotetyczna możliwość dla unikatowych degeneratów, o których słyszy się w TV, ale realna opcja dla bardzo wielu „porządnych” i „statecznych” obywateli.