Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Skandaliczne zachowanie Adamka w programie Wojewódzkiego

W ostatnim programie Kuby Wojewódzkiego (nadawanym na antenie TVN) jednym z zaproszonych przez niego gości był znany polski pięściarz p. Tomasz Adamek. Jako, że człowiek ten uchodzi też za gorliwego katolika, a podczas rzeczonego programu poczynił też kilka uszczypliwych uwag wobec samego Wojewódzkiego, jeden ze znanych katolickich i prawicowych portali internetowych postanowił to wykorzystać, by znów pochwalić Adamka jako odważnego świadka wiary i prawdy. Czy jednak w rzeczywistości jest nad czym się tu roztkliwiać?

Pomijając już szalenie wątpliwy moralnie zawód Adamka, jakim jest bicie się z innymi ludźmi dla rozrywki publiczności, a także zarzuty o konszachty z pół-światkiem mafijnym, jakie były wysuwane pod jego adresem przez część mass mediów (co akurat w tym biznesie jest rzeczą „normalną”) trzeba powiedzieć, iż jego zachowanie w programie Wojewódzkiego było bardziej go kompromitujące niż budujące. Tomasz Adamek pozwalał bowiem sobie tam na różne sprośne, bo tyczące się sfery seksualnej, aluzje i żarty. Kiedy zaś do studia telewizyjnego weszła skrajnie nieprzyzwoicie i bezwstydnie odziana niewiasta (zwana „Wodzianką”) pięściarz ów skomentował to w aprobatywny, a jednocześnie poniżający tę kobietę sposób mówiąc: „Jak powiadają górale: Zdrowa klacz„.  Czy można więc widzieć jakąś większą wartość w tym, iż owszem Adamek zrobił Wojewódzkiemu przytyk, iż „sieje kit„, skoro sam uwiarygadnia jeden z najbardziej wstrętnych elementów telewizyjnego programu tego człowieka, jakim jest upowszechnianie pornograficznego wizerunku kobiety??? Jak w ogóle można mówić o kobietach per „klacz”? Jeśli Adamek nazywa niewiastę w ten sposób, to może sam powinien zostać określony mianem „zdrowego knura”?

Tomasz Adamek zbudował swą społeczną rozpoznawalność na dostarczaniu ludziom chorej, krwawej rozrywki. Teraz zaś pozwala sobie na poniżanie kobiet i sprośne żarty. Jak wiele rzeczy musi jeszcze zrobić, by katolicy zaczęli się zastanawiać, czy aby na pewno nadaje się on na „wzór wiary”?