Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy „Katolickie memy” propagują szatańskie zuchwalstwo?

Popularny na „Facebooku” profil „Katolickie memy” zamieścił ostatnio powyższą grafikę. Widzimy na niej,  jak Najświętsza Maryja Panna bez wiedzy św. Piotra Apostoła „przemyca” do Królestwa Niebieskiego grupę ludzi (chowających się pod Jej płaszczem). Oczywiście, patrząc na ów mem od strony teologicznej jego treść należały uznać za skrajny wręcz absurd. Wedle tradycyjnej nauki katolickiej sprawa zbawienia wiecznego poszczególnych ludzi jest prosta. Albo ktoś umiera w stanie szczerej pokuty obejmującej przynajmniej wszystkie grzechy ciężkie, a wtedy – mówiąc biblijnym językiem – „jest wielka radość w niebie” (Łk 15, 7). Albo ktoś kończy swe życie mając na swym sumieniu winę jednego lub więcej grzechów śmiertelnych i  idzie do piekła na wieczne męki. Niedorzeczne jest więc sugerowanie, że jakiś grzesznik mógł dostać się do Nieba niejako pokątnie, „bocznymi drzwiami” itp, a np. św. Piotr Apostoł mógłby być wpuszczeniu tam takiego delikwenta przeciwny. Oczywiście nie przeczy to temu, iż modlitwy Świętych Pańskich, a szczególnie zaś wstawiennictwo błogosławionej Marii Dziewicy mogą być bardzo pomocne w nawracaniu grzeszników, gdyż jak mówi Pismo święte: „Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (Jk 5, 16). Jednak takie modlitwy wstawiennicze – jeśli chodzi o wieczne zbawienie – nie działają po śmierci grzeszników, ani też nie są przydatne tym z ludzi, którzy za swego życia nie podjęli trudu nawrócenia się i praktykowania cnót chrześcijańskich.

Warto przytoczyć kilka z wypowiedzi uznanych autorytetów kościelnych obalające takie rozumienie uciekania się do wstawiennictwa modlitewnego Maryi i świętych, które lekceważy albo pomniejsza potrzebę nawrócenia oraz poprawy swego życia:

Czciciele zuchwali to grzesznicy, pozostający niewolnikami swych namiętności, lub miłośnicy świata, którzy pod pięknym mianem chrześcijan i czcicieli Maryi ukrywają pychę i skąpstwo, nieczystość lub niesprawiedliwość, złość, obmowę lub przekleństwo. Pod pozorem, że są czcicielami Matki Najświętszej, trwają spokojnie w złych nałogach, nie zadając sobie najmniejszego trudu, by się poprawić. Wmawiają sobie, że Pan Bóg im przebaczy, że nie umrą bez spowiedzi i że nie będą potępieni, ponieważ odmawiają Różaniec, poszczą w soboty, należą do Bractwa różańcowego, do Szkaplerza lub Sodalicji i noszą medalik Matki Bożej (…). Nie ma w chrześcijaństwie nic tak godnego potępienia, jak ta szatańska zuchwałość. Bo czyż może ktoś mówić szczerze, że kocha i czci Najświętszą Pannę, jeśli swymi grzechami kłuje, przebija, krzyżuje i znieważa bezlitośnie Jezusa Chrystusa, Jej Syna? Gdyby Maryja przez swe miłosierdzie ratowała z reguły tego rodzaju ludzi, to wprost popierałaby zbrodnię i dopomagała w ukrzyżowaniu i znieważaniu swego Syna. Któż ośmieliłby się coś podobnego przypuścić?„.

Św. Ludwik Grignon de Monfort, „Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, Toruń 1996, s. 115 – 117.

Ale to obacz, że nikomu inszemu nie jest pomocna przyczyna Panny Maryi, iedno tym, którzy rozkazania Pana Chrystusowego pilnie przestrzegają. Bo tak do służebników Panna mówi: Cokolwiek wam rozkaże, to czyńcie. Jakoby tak rzekła: Jużci się o was staram, jużci się za was przyczyniam: ale chcecie aby moja przyczyna miejsce miała, aby u Syna mojego ważna była: patrzcież tego pilnie, abyście zachowywali wolę świętą jego, a czynili wszystko, co on wam rozkazać raczy. Widzisz jako się te Matki Bożej słowa z onymi słowy Boga Ojca z nieba, nadobnie zgadzają. On woła: Tenci jest syn mój najmilszy, tego słuchajcie. A tu zasię Panna mówi: Cokolwiek wam rozkaże, to czyńcie.

A tak i ty nędzny człowiecze, nie mniemaj abyś co u tej Panny uprosić, albo u Pana Boga otrzymać miał, jeśli że sprzeciwiasz się woli świętej tego, a grzechów twoich nie chcesz opuścić. Ale jeśli się nawrócisz, a będziesz naśladował przykazania jego, znajdziesz łaskę gotową i wspomożenie u niego i staniesz się uczestnikiem przyczyny Matki jego, której on nigdy wzgardzić nie może„.

Ks. Jakub Wujek, „Wykład Pisma świętego. Postilla Catholica, część pierwsza”, Komorów 1997, s. 130.

Nie oglądajmy się więc na innych. Modlitwy  świętych mają wprawdzie wielką moc, ale tylko wtedy gdy się nawrócimy i staniemy się lepsi. Wszak i Mojżesz wybawił od Bożego gniewu swego brata i sześćset tysięcy ludzi (por. Pwt 9, 20), a nie mógł wybawić swej siostry, choć wina nie była taka sama – ona znieważyła Mojżesza (por. Lb 12), tamci zaś dopuścili się bezbożności. (…)

Jeżeli będziemy opieszali nie znajdziemy ratunku dzięki pomocy innych, a jeśli będziemy czuwać, podołamy temu o własnych siłach, nawet prędzej sami niż przy pomocy innych. Bóg bowiem pragnie bardziej udzielić łaski nam samym niż innym dla nas; abyśmy byli otwarci starając się przebłagać Jego gniew i w ten sposób stawali się lepsi. Tak zmiłował się nad kobietą kananejską (por. Mt 15, 21 – 28; Mk 7, 24 – 30), tak wybawił cudzołożnicę (por. J 8, 1 – 11), tak łotra (por. Łk 23, 39 – 43), chociaż nie było żadnego pośrednika ani opiekuna.

Mówię to nie dlatego, byśmy nie udawali się z prośbami do świętych, lecz abyśmy nie byli opieszali, i abyśmy nie powierzali naszych spraw wyłącznie innym, sami nie troszcząc się ani o nie nie dbając„.

Św. Jan Chryzostom, „Homilie na Ewangelię św. Mateusza. Część pierwsza: homilie 1-40”,  Kraków 2000, ss. 74, 75.

Żadnej, faktycznie, czci  Maryja nie pragnie bardziej i żadna nie przynosi Jej więcej radości, jak właściwe poznawanie i miłowanie Jezusa. Owszem, urządza się w kościołach celebracje dla wiernych, sięga się po uroczystą oprawę, ludzie się cieszą. Niemało to wszystko znaczy dla ożywienia pobożności. Jeśli jednak nie dołączy się do tego wola ducha, pozostanie bardziej formą, która stanowi jedynie zewnętrzną szatę religii. Na jej widok Panna (Maryja) słusznie mogłaby skierować do nas pełne wyrzutu słowa Chrystusa: <<Lud ten czci mnie wargami, a serce jego daleko jest ode Mnie>>. Takie nabożeństwo do Boga Rodzicielki jest autentyczne, które płynie z ducha (…) Niech więc każdy będzie przekonany, że jeśli pobożność, jaką ktoś deklaruje odnośnie do Przebłogosławionej Panny nie powstrzymuje go od grzechu albo nie rodzi postanowienia poprawy złych obyczajów, to (taka pobożność) jest nieautentyczna i fałszywa, nie przynosi bowiem naturalnego Jej owocu„.

Papież św. Pius X, „Ad diem illud”.

 

Błogosławiona Maria z Nazaretu owszem jest „ucieczką grzeszników”, gdyż Pan nasz Jezus Chrystus jest ucieczką i nadzieją grzeszników. Ale miłosierdzie Boże jest dla skruszonych, a nie zuchwałych grzeszników, czyli dla tych jak to sama Najświętsza Panna powiedziała w swym pięknym hymnie Magnificat: „którzy się Go (Boga) boją” (Łk 1, 50). Misją Maryi nie jest jakieś „przemycanie” do nieba zatwardziałych grzeszników, ale nawracanie ich za życia, gdyż Ona jest Matką tych „co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12, 17). Twierdzić lub sugerować co innego, to jak słusznie pisał św. Ludwik Grignon de Monfort „szatańska zuchwałość”.