Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

To tylko żart?

Zazwyczaj niewiele zastanawiamy się nad powiązaniem dowcipów i żartów z moralnością. Kiedy coś nas śmieszy, po prostu śmiejemy się, bez wchodzenia w rozważania, czy przedmiot i treść danego żartu rzeczywiście zasługuje na to, by nagrodzić go gromkim śmiechem. Bywają jednak takie dowcipy, które – przynajmniej pośrednio – wskazują nam na – związek żartów z moralnością. Dzieje się tak np. wówczas, gdy ktoś za pomocą żartów zacznie wyśmiewać członków naszej rodziny albo kpić sobie z innych rzeczy i wartości bliskich naszemu sercu (choćby religii, pamięci naszych przodków, etc.). Mimo, iż konwencja żartów i dowcipów wydaje się usprawiedliwiać bardzo swobodne podejście do różnych tematów, które w innych sytuacjach, traktowalibyśmy bardziej ostrożnie, delikatnie i powściągliwie, to wciąż pewne tematy są uznawane za zdecydowanie niestosowne by stawały się przedmiotem humorystycznych opowieści. Która stacja telewizyjna puściła by np. żarty na temat pedofilii, gwałtów albo holocaustu? Ciągle zatem, w jakiś, choćby i nie do końca uświadomiony, sposób, dostrzegamy potrzebę zachowania pewnych standardów moralnych w tym co stanowi przedmiot i treść naszego humoru. Mimo to, jak to już było przed chwilą sygnalizowane moralność żartów i dowcipów stała się bardzo rozluźniona i wielu zdaje się ten fakt usprawiedliwiać sugerując, iż ich konwencja uprawomacnia takie do nich podejście (jak mówi się: „To przecież tylko żart!„). Dobrze jest zatem nieco głębiej i konkretniej zastanowić się nad moralnością żartów. Choć ktoś mógłby teraz odrzec, iż dowcipy są zbyt niepoważnym tematem, by poddawać je analizie pod kątem moralnym, to jednak ponadczasowe Słowo Boże ma nam i tu do przekazania wcale nie tak mało ważnych i dość jasnych zasad oraz wskazówek. Przyjrzyjmy im się uważnie.

Złe są żarty, które wyrządzają szkodę bliźniemu

Pismo święte naucza: „Jak ktoś postępujący bezmyślnie rzuca głownie, strzały i śmierć, tak człowiek, co rani bliźniego i mówi: <<Czy nie żartowałem>>” (Przypowieści 26: 18 – 19). Widać więc, iż nie wystarczy nazwać coś mianem „żartu”, by dane słowa bądź czyny były OK. Intencją dowcipu nie może być zatem szkodzenie innym, ranienie ich, a następnie ukrywanie tego zamiaru przez tłumaczenia w rodzaju: „Ale to tylko żart„; „Ej, nie masz poczucia humoru?„.

Złe są żarty, które mają charakter szyderczy

Biblia wiele razy ostrzega nas przed szydercami. Przykładowo w Psalmie 1: 1 czytamy, iż „szczęśliwy (jest) mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kręgu szyderców„. W Księdze Przysłów znajdujemy zaś następujące rady i przestrogi: „Przepędź szydercę, a kłótnia ustąpi, skończy się zatarg i niezgoda” (tamże: 22, 10); „Dla szyderców gotowe kary i razy na grzbiet niemądrych” (tamże: 19, 29). Co więcej, w księdze tej jest napisane nawet, iż sam Bóg „naśmiewa się z szyderców” (tamże: 3, 34).W „Słowniku Języka Polskiego” mianem szyderstwa określa się: „drwiący stosunek do kogoś, czegoś, nacechowany dodatkowo lekceważeniem lub pogardą„. Choć szeroko rozpowszechnione w poszczególnych społecznościach ludzkich rozumienie niektórych pojęć nie zawsze w bardzo dobry sposób oddaje ich biblijne i tradycyjnie chrześcijańskie znaczenie, to w wypadku „szyderstwa” można powiedzieć, iż owe definicje się ze sobą zasadniczo zgadzają. Kiedy bowiem uważniej przyjrzymy się pewnym opisanym w Piśmie świętym przypadkom ukaranych i potępionych przez Boga żartów oraz dowcipów, zobaczymy, iż często polegały one na poniżaniu innych bliźnich. Przykładowo, kiedy zgraja małych chłopców naśmiewała się z proroka Elizeusza wołając za nim: „Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!” , Bóg ukarał je, posyłając przeciw nim dwa niedźwiedzie, które następnie je rozszarpały (2 Ks. Król. 2, 23 – 25). Wydaje się też, iż w przypadku Chama, jednego z synów Noego, jego nagannym zachowaniem było to, iż naśmiewał się on z tego, iż zobaczył swego ojca leżącego w namiocie nagim po zbytnim spożyciu wina (Ks. Rodzaju 9, 21 – 27). Co prawda, natchniony autor, mówi tu, iż Cham powiedział o tym swym braciom, nie dodając przy tym, czy śmiał się z tego faktu, ale dość oczywistą i raczej tradycyjną interpretacją tego jego zachowania (wspominaną choćby przez św. Jana Chryzostoma) jest właśnie taka konstatacja. Trudno wszak przypuszczać, iż samo poinformowanie przez Chama swych braci o tym, iż ich ojciec leży nagi, było powodem Bożego przekleństwa przeciw niemu (przeciwnie samo w sobie mogło to by być dobrym uczynkiem, gdyby informacja taka nie była źródłem rozrywki, ale zmierzało do naprawienia tej sytuacji). Jasnym więc wydaje się, iż Cham ściągnął na siebie i swe potomstwo przekleństwo za to, iż zamiast w duchu szacunku dla swego ojca okryć jego nagość, on bawił się tą sytuacją, próbując jeszcze rozśmieszyć przez to swych braci. Dodatkowym argumentem za tym, iż biblijne pojęcie szyderstwa rzeczywiście oznacza poniżanie kogoś w żartach jest to, że Pismo święte przyrównuje wino do szydercy (Przypowieści 20, 1). Czy zaś człowiek pijany nie zachowuje się nieraz i nie wygląda w sposób go poniżający? Wreszcie, w punkcie 2481 Katechizmu Jana Pawła II napiętnowana jako grzeszna została: „ironia, która zmierza do poniżenia kogoś przez ośmieszenie w sposób nieprzychylny pewnego aspektu jego postępowania„. Przestrzegając przed szyderstwem w żartach, należy jednak chyba dodać jedno rozróżnienie. Otóż wydaje się, iż nie są złem dowcipy, które obnażają głupotę, bezsens i szkodliwość danej nieprawości. Wszak w samym Piśmie świętym znajdujemy przykład takiego rodzaju humoru w ustach proroka Eliasza, gdy ten zwraca się do pogan bezskutecznie proszących swego bożka Baala o ogień słowami: „Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może jest zamyślony albo zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, więc niech się obudzi!” (1 Ks. Król. 19, 27).

Złe są żarty polegające na kłamstwie

Magisterium Kościoła tradycyjnie uczy, iż kłamstwo jest niedozwolone we wszelkich okolicznościach, w tym również w żartach. Nie należy zatem żartować w sposób mający na celu wprowadzać w błąd swego bliźniego, lecz dowcipkując trzeba to czynić w formie i konwencji, która pozwala rozpoznawać naszemu rozmówcy, iż jest mu opowiadana zmyślona, a nie prawdziwa historia. Ewentualnie, po chwilowym wprowadzeniu w błąd rozmówcy, trzeba wyjawić, iż opowiedziało się fikcyjną, humorystyczną opowieść (np. mówiąc: „Żartowałem”), a nie pozostawiać naszego rozmówcy w błędzie.

Złe są żarty nawiązujące swą treścią do grzechów seksualnych

Wszyscy wiemy, jak wiele jest takich dowcipów. Cudzołóstwo, nierząd, prostytucja, zboczenia i perwersje seksualne są stałym tematem komedii, kabaretów oraz żartów, które ludzie zwykli opowiadać sobie na co dzień. Chyba większość dowcipów orbituje wokół tej tematyki. Tymczasem Słowo Boże bardzo stanowczo przestrzega tak przed „nieprzyzwoitymi dowcipami” jak i przed samym „wspominaniem” takich rzeczy: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym co haniebne, ani niedorzecznego gadania lub nieprzyzwoitych żartów, bo wszystko to jest niestosowne” (List do Efezjan 5, 3-4).

Złe żarty są „niedorzeczne” i „błazeńskie”

W cytowanym powyżej fragmencie listu do Efezjan (5, 4) obok „nieprzyzwoitych żartów” chrześcijanie przestrzegani są też przed „niedorzecznym gadaniem” (w innych tłumaczeniach: „błazeńską mową”). O co może chodzić w tej przestrodze? Co prawda, nie jest to w innych ustępach Pisma świętego precyzowane, ale chyba nie nastręcza nam większej trudności rozróżnienie pomiędzy dowcipami, które pomimo swej humorystycznej konwencji niosą ze sobą jakieś głębsze, mądre przesłanie, a tymi z nich, które polegają na eksponowaniu absurdu, głupoty i niedorzeczności dla nich samych. Myślę, iż dobrym przykładem niedorzecznych i błazeńskich żartów był popularny w swym czasie nadawany przez MTV program „Jackass”. Występujący tam ludzie np. nakłuwali się spinaczami, wydalali kał na oczach innych, wkładali sobie pewne przedmioty do odbytu, etc. I pomyśleć, że obserwowanie tym i podobnych rzeczy, stało się źródłem zabawy i śmiechu dla milionów ludzi …

Złe żarty żerują na Piśmie świętym

Ułożony przez papieża św. Piusa V tzw. Katechizm Soboru Trydenckiego nauczał, iż jednym z grzechów przeciwko przykazaniu: „Nie będziesz brał Imienia Pana Boga swego do czczych rzeczy” są następujące rzeczy i zachowania:
Także kto Pisma Świętego słowa i zdania obraca na żarty i baśnie, na fraszki, paszkwile, i insze rzeczy nieprzystojne. W co pilnie wglądać i karać rozkazuje Koncylium trydenckie„.

 

 

Oczywiście w tych wszystkich rozważaniach i zastrzeżeniach nie chodzi o to by piętnować żart lub poczucie humoru jako takie. Istnieją z pewnością dobre, czyste, a także niosące mądre i inteligentne przesłanie, dowcipy. Dobrze jest jednak wiedzieć, iż w tej sferze też powinny być zachowywane pewne jasne i konkretne standardy i że nie wszystko można usprawiedliwiać powiedzeniem: „Ale to tylko był żart„.

do góry