Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Pismo św. powinno być (zazwyczaj) interpretowane dosłownie

Jednym z szeroko rozpowszechnionych wśród katolików mitów jest twierdzenie, jakoby katolicyzm w odróżnieniu od protestantyzmu „nie interpretuje Biblii dosłownie”. Innymi słowy, cechą wyróżniającą protestantów ma być to, iż rozumieją oni Pismo święte w sposób dosłowny, za to katolicy mają je interpretować „niedosłownie”. Trudno jednak o powiedzenie większej głupoty odnośnie tego, jakie ma być w rzeczywistości katolickie podejście do Biblii.

Jest bowiem dokładnie odwrotnie. Święty Tomasz z Akwinu nauczał, iż: „Wszystkie rodzaje sensu Pisma świętego powinny się opierać na sensie dosłownym”  (Summa theologiae, I, 1, 10 ad 1). Papież Leon XIII potwierdził tę zasadę w swej encyklice „Providentissimus Deus”, gdzie uczył co następuje:

Niech on [współczesny komentator] jednak z tego powodu nie sądzi, że ma drogę zamkniętą do posuwania się dalej w badaniu i wyjaśnianiu, a tym bardziej, gdy znajdzie się do tego słuszna przyczyna, – byle tylko szedł sumiennie za ową regułą, rozumnie przez św. Augustyna postawioną, a mianowicie, że należy jak najmniej odstępować od sensu literalnego i niejako właściwego, chyba że jakiś powód nie pozwoli go zatrzymać lub konieczność zmusi do opuszczenia go [Św. Aug., De Gen. ad litt. VIII, 7, [13].]. Tej reguły tym mocniej należy się trzymać, im większe jest niebezpieczeństwo pobłądzenia przy tak wielkim pożądaniu nowości i wolności zdań„.

Również Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie numer 116 powtarza wskazaną wyżej zasadę św. Tomasza z Akwinu, iż: „Wszystkie rodzaje sensu Pisma świętego powinny się opierać na sensie dosłownym„.

Jak więc widać, kompletną bzdurą jest twierdzenie wielu katolików, iż katolicyzm odróżnia się od protestantyzmu tym, iż w nim „nie interpretuje się Biblii dosłownie”. Jest wszak odwrotnie, wedle nauki katolickiej podstawowym i właściwym sposobem interpretowania Pisma świętego jest trzymanie się się jego dosłownego znaczenia, a tylko w naprawdę ważnych przypadkach można odstąpić od takowej wykładni Biblii.

Zdecydowana większość prawd i zasad nauczanych zawartych w Piśmie świętym jest interpretowana przez Magisterium Kościoła w dosłowny, a nie metaforyczny sposób. Kościół katolicki dosłownie tłumaczy między innymi nauczanie Biblii o tym, że:

1. Nasi pierwsi rodzice zgrzeszyli, a przez to pozbawili cały rodzaj ludzki chwały Bożej, naznaczając naszą naturę grzechem i jego ranami

2. Pan Bóg jest Stwórcą nieba i ziemi oraz wszystkich rzeczy

3.  Wszyscy ludzie są potomkami Adama i Ewy

4. Istnieją dobre anioły, które służąc Panu Bogu, opiekują się nami i nas chronią

5. Pan Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza i za złe karze

6. Istnieje osobowy szatan, który wraz ze swymi demonami kusi, zwodzi i namawia nas do grzechu

7. Zatwardziali grzesznicy trafią do wiecznego ognia piekielnego

8. Pan Jezus dokonywał prawdziwych cudów

9. Pan Jezus został zabity dla naszego zbawienia i rzeczywiście zmartwychwstał w ciele trzeciego dnia

10. Podczas ostatniej wieczerzy Zbawiciel prawdziwie przemienił chleb i wino w Swoje Ciało i Krew

11. Bałwochwalstwo, okultyzm, kłamstwo, morderstwo, cudzołóstwo, nierząd, homoseksualizm, prostytucja, oszustwo, branie łapówek, kradzież są grzechami i obrzydliwościami w oczach Pana Boga.

 

Powyższą listę dosłownie interpretowanych przez Magisterium Kościoła stwierdzeń Pisma świętego można by jeszcze bardzo długo ciągnąć. Oczywiście to nie zmienia faktu, iż niektóre fragmenty Pisma świętego, Tradycja Kościoła interpretuje bardziej niedosłownie niż literalnie (np. słowa o odcięciu dłoni i wyłupieniu oka), ale jest to raczej wyjątek, aniżeli reguła. Bywa również tak, iż pewne ustępy Biblii są rozumiane jednocześnie w dosłowny, jak i symboliczny sposób. Na przykład  prorocy i patriarchowie Starego Testamentu byli w różnym wymiarze zapowiedziami oraz figurami Mesjasza, który miał przyjść, a więc naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jednak to że, np. Mojżesz, Dawid czy Józef w pewien sposób symbolizowali Chrystusa nie zmienia tego, iż te osoby były rzeczywistymi historycznie postaciami oraz, że opisane w Biblii wydarzenia z ich życia miały miejsce naprawdę.

Tak naprawdę niewiele fragmentów Pisma świętego jest interpretowanych przez Tradycję i Magisterium Kościoła w czysto metaforyczny sposób. Wiele razy też Kościół otwarcie potępiał metaforyczne rozumienie pewnych fragmentów Biblii albo też wyjaśniał, że dane ustępy Pisma świętego należy interpretować w sposób dosłowny. Miało to miejsce choćby w przypadku orzeczenia Papieskiej Komisji Biblijnej z 30 czerwca 1909 roku, w którym wyjaśniano, że trzy pierwsze (mówiące o stworzeniu przez Boga wszystkich rzeczy) rozdziały Księgi Rodzaju należy interpretować w sposób dosłowny i historyczny. Sprowadzanie Biblii do wielkiego zbioru mitów, bajek i przenośni owocuje tylko licznymi herezjami relatywizującymi nauczanie Słowa Bożego w kwestiach wiary i moralności. Taka postawa jest czymś znacznie bardziej niebezpiecznym niż błędy i herezje, które w sferze interpretacji Pisma świętego głoszą fundamentalistyczni protestanci. Jeśli z zasady mamy rozumieć Biblię nie w dosłowny sposób, to cóż stoi na przeszkodzie, by zacząć usprawiedliwiać np. homoseksualizm („Ach, wprawdzie Pismo potępia współżycie homoseksualne, ale przecież nie można tego traktować dosłownie ...”)???