Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Piekło jest wyrokiem Boga, a nie tylko decyzją człowieka

Ci, którzy mówią jeszcze o możliwości wiecznego potępienia grzeszników, jednocześnie „rękoma i nogami” bronią się przed jakimkolwiek mieszaniem w to Boga, który wedle nich, jest zbyt dobry i miłosierny, by mógł skazywać jakiekolwiek ze swych stworzeń na wieczną mękę. „To nie Bóg potępia i skazuje na piekło zatwardziałych grzeszników, ale to oni sami się potępiają i na nie skazują, woląc być w piekle niż żyć w miłości Boże w niebie. Pan Bóg zaś tak bardzo szanuje wolną wolę człowieka, iż nie weźmie do siebie tych, którzy nie chcą z Nim być” – oto najczęstsze wyjaśnienie, jakie słyszy się dziś z ust tych, którzy próbują jeszcze w jakiś sposób bronić nauki o piekle.

Jakkolwiek miło jest słuchać o Bogu, który „nigdy nie potępia” i „nigdy nie sądzi„, trzeba jasno stwierdzić, iż ten rodzaj „obrony piekła” jest bzdurą i de facto herezją. Tylko jeden wątek w owym uzasadnieniu jest prawdziwy, a mianowicie; stwierdzenie faktu, iż zatwardziali grzesznicy swym złym życiem wybierają sobie bycie w wiecznym piekle zamiast życia z Bogiem w niebie. Cała reszta tej doktryny jest już jednak fałszywa i zwodnicza.

Pismo święte i Tradycja Kościoła jasno bowiem nauczają, iż niepoprawnie źli i bezbożni nie tylko sami siebie potępiają, ale też ściągają na siebie karę wiecznego potępienia ze sprawiedliwego wyroku samego Chrystusa Pana. W Biblii czytamy wszak, iż Pan Bóg przyjdzie:

aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie bezbożne uczynki, przez które okazywała się ich bezbożność, i za wszystkie twarde słowa, które wypowiadali przeciwko Niemu grzesznicy bezbożni»” (List św. Judy 1, 15);

Znamy przecież Tego, który powiedział: Do Mnie [należy] pomsta i Ja odpłacę. I znowu: Sam Pan będzie sądził lud swój. Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego.” (Hebrajczyków 10, 30 – 31);

„Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie( Rzymian 2, 5-8).

Już sam opis Sądu Ostatecznego wystarczyłby na odparcie twierdzeń o wyłącznym „samo-karaniu” i „samo-potępieniu” się zatwardziałych grzeszników i Bogu, „który tylko uszanuje tę wolną decyzję„. Nie czytamy tam wszak, iż Pan Jezus powie do złych i bezbożnych: „Ach, moi kochani, tak bardzo szanuję waszą wolność, że pozwalam wam iść do piekła, zamiast nieba„. W Ewangelii św. Mateusza napisane zostało coś wręcz przeciwnego, a mianowicie twarde słowa Chrystusa skierowane do potępieńców: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (tamże: 25, 41). A więc to sam Pan Jezus wyda wyrok na potępieńców, odrzucając ich od Siebie i przeklinając ich na wieki. Co więcej zauważmy, że ludzie, na których Chrystus wyda wyrok potępienia nie przyznają, iż zasłużyli na swój los, ale próbują się bronić twierdząc, że przecież w imię Boga prorokowali, uzdrawiali, czynili cuda, wyganiali złe duchy, etc (Mateusz 7: 21 – 22).

 

Także w nauczaniu katolickim widzimy to jasno. Ojcowie Kościoła zwykli mówić wszak, że o ile pierwsze przyjście Jezusa było objawieniem przede wszystkim Jego nieskończonej miłości i miłosierdzia dla grzeszników (czego najdobitniejszym wyrazem była męka i śmierć na Krzyżu), o tyle Jego drugie, powtórne przyjście będzie w stosunku do zatwardziałych złoczyńców manifestacją Jego sprawiedliwości i świętego gniewu.

Św. Jan Vianney tak o tym mówił: „Teraz zjawia się On, jako surowy i nieubłagany Sędzia! To nie litościwy Pasterz, który szuka zbłąkanych owieczek, żeby im przebaczyć, ale Bóg pomsty, który na zawsze już oddziela grzeszników od sprawiedliwych, w zapalczywości Swojego gniewu karze przewrotnych, a sprawiedliwych zanurza w zdroje wiecznych rozkoszy (…) Niedługo już ten zaślepieniec, który spokojnie żył sobie w grzechu, usłyszy wyrok odrzucenia (…) Naprawdę przyjdzie chwila, w której nie będzie już miłosierdzia[1].

Synod Toledański VI uczył zaś: „Oczekujemy również, że On (Chrystus) przyjdzie na końcu wieków, w tym samym czasie, kiedy zmartwychwstaną wszyscy, którzy wcześniej pomarli, aby wynagrodzić sprawiedliwych i ukarać niegodziwych, wedle swego doskonale sprawiedliwego wyroku.

Z kolei Katechizm św. Piusa X naucza, iż „na końcu świata Jezus Chrystus przyjdzie z nieba w całej swej chwale i majestacie, aby sądzić wszystkich ludzi, zarówno dobrych jak i złych, i aby każdemu udzielić nagrody lub wymierzyć karę stosownie do ich własnych zasług” [2].

Warto też zauważyć, iż – jak pisze św. Alfons Liguori: „W tym życiu grzesznicy boją się śmierci, ale w piekle będą jej najbardziej pragnąć” [3].  Św. Cyryl Jerozolimski uczył z kolei, że  potępieni wołają i płaczą, lecz nikt nie przychodzi im z pomocą i nikt się nad nimi nie lituje. Gdyby piekło polegało tylko na „samokaraniu” się zatwardziałych złoczyńców, to owe słowa nie miałyby większego sensu.

 

Można powiedzieć, że to w osobach potępieńców, w najwyższym stopniu spełnią się słowa Pisma świętego:

Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość, złego nie przyjmiesz do siebie w gościnę. Nieprawi nie ostoją się przed Tobą. Nienawidzisz wszystkich złoczyńców, zsyłasz zgubę na wszystkich, co mówią kłamliwie. Mężem krwawym i podstępnym brzydzi się Pan” (Psalm 5, 6-7);

Jednakowo Bogu są nienawistni i grzesznik, i jego grzech” (Mądrości 14, 9);

„Wszystko celowo uczynił Pan, także grzesznika na dzień nieszczęścia” (Przysłów 16, 4).

 

Podsumowując: w pewnym sensie jest prawdą, że zatwardziały grzesznik przez swój upór sam wybiera sobie piekło, jednak to Bóg wydaje na niego wyrok. Sam jednak grzesznik, gdyby mógł uniknąć kary piekła, najpewniej by to zrobił. Można to porównać z ziemskim wymiarem kary i sprawiedliwości. Przestępca w tym sensie wybiera sobie karę więzienia, iż wie, że jego czyny są zabronione i grożą odpowiednimi sankcjami. Jednak to sędzia, a nie on sam, wydaje na niego wyrok i osądza wobec niego karę. Gdyby osądzony w ten sposób przestępca był w stanie uwolnić się od kary, to najpewniej by to zrobił.

 

Przypisy:

1. Cytat za: „Kazania Proboszcza z Ars„, Warszawa 2009, s. 377, 380.

2. Cytat za: „Katechizm św. Piusa X. Vademecum katolika„, Sandomierz 2006, s. 41.

3. Cytat za: Św. Alfons Maria de Liguori, „Przygotowanie do śmierci„, wydawnictwo Homo Dei, Kraków 2011, s. 247.