Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy przebieranie się za „diabełki” jest OK?

Przebieranie się przy różnych okazjach w strój mający wyraźnie przypominać postacie diabelskie jest dość popularne. Czy to jest jednak właściwe?

Zanim odpowiemy jasno na to pytanie, spróbujmy zastanowić się nad tym, jaka byłaby reakcja większości z nas, gdyby ktoś „dla zabawy” przebrał się np. za żołnierza Waffen SS, Josepha Fritzla (słynnego gwałciciela swej córki) albo samego Adolfa Hitlera??? Naszymi odczuciami z związku z tym byłaby prawdopodobnie konsternacja, zniesmaczenie, jeśli nie jawne oburzenie. Cóż to bowiem za pomysł, choćby w ramach rozrywki, w pewien sposób utożsamiać się z takimi złymi ludźmi? Nikt (albo prawie nikt) nie dałby się przekonać do zasadności takich przebieranek argumentacją o tym, że „przecież to tylko zabawa”, „nikt nie traktuje tego poważnie”, itp. W sposób co najmniej intuicyjny rozumieli byśmy bowiem, że tak nie uchodzi, że ogrom zła uczyniony przez tych ludzi czyni niesmacznym umieszczanie ich w kontekście rozrywki i utożsamianie się z nimi na zasadzie choćby tylko „żartu”.

Tymczasem, ludzie przebierają się za postacie nieporównywalnie bardziej złe od Adolfa Hitlera, Josepha Fritzla czy żołnierzy Waffen SS i tłumaczą to sobie właśnie w przywołany wyżej sposób („to tylko żart”, „rozrywka”, „zabawa”, „nie bądźmy tacy poważni”). Czy to jest podejście logiczne, spójne i konsekwentne? Tak, ale tylko przyjmując niechrześcijańskie założenie, iż szatan oraz jego demony nie istnieją albo, jeśli nawet są rzeczywistymi postaciami, to nie są one tak złe, jak tradycyjnie nas tego uczono. I chyba właśnie te myśli przyświecają modzie przebierania się za diabły. Często bowiem jest to czynione w kontekście właśnie rozrywki i zabawy, a więc czegoś co ma nas rozluźniać, dawać dobry humor. Ostateczne cele szatana są jednak diametralnie inne, gdyż chodzi mu o wciągnięcie nas w otchłań niewyobrażalnego cierpienia, jakim jest piekło. Tymczasem, przebieranie się w „diabełki” wpisuje się w szerzej rozpowszechnianą wizję piekła, nie jako miejsca i stanu wiecznej męki, ale jako świetnej, nieustającej imprezy.

Ktoś może powie, jak w takim razie ocenić nasze tradycyjne „jasełka”, gdzie niektóre z występujących tam osób przebierają się za diabła? Cóż, argument z „tradycyjności” danego zachowania nie jest jeszcze decydujący, gdyż nie wszystko co wielowiekowe jest od razu dobre, ale akurat w tym wypadku nie snułbym daleko idących analogii pomiędzy współczesnym rozrywkowym przebieraniem się za „diabełki”, a jasełkami. A to dlatego, że w przedstawieniach jasełkowych diabeł nie jest ani głównym bohaterem ani też zwykle nie jest raczej prezentowany w sympatyczny sposób. W tych widowiskach główną treścią są wydarzenia związane z ziemskim narodzeniem Pana Jezusa, a diabeł jest w nich jedną z jednoznacznie złych postaci, która ponosi klęskę, w związku z czym nie sprzyja to wywoływaniu doń sympatii.