Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Które z przykazań i praw Starego Testamentu obowiązują chrześcijan?

Przy omawianiu niektórych kwestii moralnych w rodzaju zdobienia swego ciała tatuażami, cielesnego karcenia dzieci czy też stosowania kary śmierci za pewne nieprawości, częstym argumentem jaki jest stosowany przez przeciwników bądź zwolenników tych rzeczy jest stwierdzenie, iż „chrześcijan nie obowiązują prawa Starego Testamentu„. Czy jest to zasadne twierdzenie? Owszem, jest to zdanie prawdziwe, ale tylko po części. Część bowiem z przykazań i praw Starego Testamentu nie obowiązuje chrześcijan (a pełnienie niektórych z nich jest im nawet zakazane), ale część z tych przykazań i praw jak najbardziej wiąże nas w sumieniu. Nie można więc tu dać żadnej absolutnej i ogólnej reguły typu: „Chrześcijan nie obowiązują przykazania Starego Zakonu” albo przeciwnie „Chrześcijan obowiązują przykazania Starego Przymierza„. Odpowiedź na pytanie, czy uczniów Pana Jezusa obowiązuje zapisane wcześniej w Starym Testamencie przykazanie będzie bowiem zależała od rozpoznania, czy to przykazanie miało charakter moralny, sądowy czy obrzędowy.  Mówiąc bowiem w skrócie – moralne przykazania Starego Przymierza jak najbardziej wiążą chrześcijan w sumieniu; prawa tam zawarte o charakterze sądowym nie obowiązują chrześcijan w sensie ścisłym, ale ich spełnianie nie jest też chrześcijanom zakazane; z kolei przykazania Starego Zakonu o charakterze obrzędowym nie tylko nie obowiązują chrześcijan, ale są im zakazane pod karą grzechu.

Wskazane wyżej rozróżnienia nie są mego autorstwa, ale stanowią najbardziej klasycznie chrześcijańskie podejście do kwestii obowiązywania praw i przykazań Starego Testamentu. W ten sposób na ów temat nauczał w swej „Sumie teologicznej” choćby św. Tomasz z Akwinu. Pochylmy się więc na chwilę nad uzasadnieniem tych tradycyjnych rozróżnień tyczących się obowiązywania przykazań Starego Zakonu.

Przykazania moralne Starego Testamentu to np. zakaz zabijania niewinnych, cudzołożenia, oszukiwania, kłamania, nakaz szanowania rodziców, wspierania ubogich, itp. Zasady te są niezmienne, gdyż tyczą się funkcjonowania ludzkiej natury, która jest też w swych zasadniczych podstawach niezmienna i niezależna od uwarunkowań kultury, historii czy okoliczności. To, że morderstwo, cudzołóstwo, kłamstwo czy oszustwo rani oraz krzywdzi naszych bliźnich było prawdziwe 6 tysięcy lat temu, tysiąc lat temu, jak i będzie prawdziwe za 100 tysięcy lat, jeśli tylko jeszcze nasz świat będzie istniał. Natura tych rzeczy się nie zmieni, tak jak nie zmieni się to, iż kobiety rodzą dzieci, jako ludzie mamy krew, serce, wątrobę, itp.

Przykazania sądowe Starego Testamentu to przede wszystkim różnego rodzaju kary i sankcje, które były przewidziane za popełnienie poszczególnego rodzaju grzechów, a więc np. zabijanie za czary, homoseksualizm, bałwochwalstwo, nakaz zwrócenia w poczwórny bądź pięciokrotny sposób wartości skradzionej przez siebie rzeczy, etc. Te prawa nie obowiązują w sensie ścisłym chrześcijan, gdyż zostały dane jednemu konkretnemu  narodowi (czyli Żydom) przy uwzględnieniu warunków, w którym przyszło mu żyć oraz szczególnej misji dziejowej, która została mu powierzona. Narody zaś o charakterze chrześcijańskim nie muszą ich przestrzegać pod karą grzechu, gdyż nie żyją w dokładnie takich samych warunkach, w jakich żyli niegdyś Żydzi. To jednak nie oznacza, że chrześcijańscy władcy nie mają moralnego prawa do wprowadzania części bądź nawet całości sądowych praw Starego Testamentu, o ile po namyśle i roztropnym rozeznaniu uznają, iż okoliczności, w których przyszło im panować, czynią wskazanym taką prawną adaptację. Chrześcijański władca ma więc np. prawo karać śmiercią za cudzołóstwo, morderstwo, czary czy homoseksualizm i nie można go za to ganić czy potępiać. Tym bardziej zaś, chrześcijańscy władcy nie tylko mają prawo, ale wręcz powinni inspirować się duchem praw sądowych Starego Testamentu, gdyż przykazania te były autorstwa Boga i odzwierciedlały Jego charakter oraz mądrość. Tak więc, nawet jeśli w danym chrześcijańskim państwie nie karze się śmiercią cudzołóstwa czy homoseksualizmu, to jeszcze nie oznacza, że występki te powinny być z samej zasady wolne od jakichkolwiek kar. Czyny te bowiem tak jak niegdyś szkodzą społeczeństwu, więc choć surowość kary za owe, nie musi być dokładnie taka sama jak pod Starym Przymierzem, nie znaczy jednak to, iż mają być one prawnie bezkarne. Podsumowując jednak tę część naszych rozważań – prawa sądowego Starego Zakonu w ich ścisłym i literalnym sensie nie są chrześcijanom ani nakazane, ani zakazane.

Przykazania obrzędowe Starego Testamentu to różne przepisy i regulacje tyczące się judaistycznego kultu świątynnego, sposobu składania ofiar, ówczesnego kapłaństwa, poszczególnych świąt, itp. Te prawa i przepisy są zakazane chrześcijanom, dlatego, że ich celem było wskazywanie na doskonałą ofiarę Pana Jezusa, która miała przyjść, a wraz z ofiarą Chrystusa straciły one swą aktualność i znaczenie. Po śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa kontynuowanie tych obrzędów sugerowałoby więc, iż Mesjasz jeszcze nie nadszedł i nie spełnił swej ofiarniczej misji, a to byłoby wielkim bluźnierstwem.

 

Oczywiście, w przypadku poszczególnych przykazań Starego Testamentu może zachodzić trudność w rozeznaniu, czy należą one do moralnych, sądowych lub obrzędowych? W jaki sposób to rozpoznać. Poniżej podam parę kryteriów pomocnych w takim rozeznaniu.

Po pierwsze: przykazania moralne często – choć nie zawsze – są powtórzone w treści Nowego Testamentu lub pismach Ojców Kościoła. Na przykład apostołowie w swych listach nieraz pisali, iż nie należy kraść, kłamać, oszukiwać, cudzołożyć, czynić bałwochwalstwa, a trzeba za to szanować rodziców, wspierać ubogich, itd. Z kolei, jeśli chodzi o starotestamentowy zakaz przebierania się w szaty płci przeciwnej, to co prawda owa zasada nie jest dosłownie powtórzona w Nowym Testamencie, jednak podają ją w swych pismach Ojcowie Kościoła – stąd wniosek, iż prawdopodobnie również ta reguła miała charakter ściśle moralny.

Po drugie: jeśli w księgach Nowego Testamentu nie ma wskazania na to, iż dane przykazanie ze Starego Testamentu wciąż obowiązuje chrześcijan, to jest to prawdopodobna (choć niekoniecznie absolutnie pewna) przesłanka na rzecz tezy, iż dana zasada już nie obowiązuje. Na przykład, w Nowym Testamencie nie powtarza się zasad typu, iż nie wolno łączyć mięsa z mlekiem czy też ubierać się w szaty składające się jednocześnie z wełny i lnu – milczenie tej części Biblii na ów temat jest więc wskazówką na rzecz tezy, iż owe przykazania już nie obowiązują chrześcijan. Ale uwaga, nie zawsze to tak działa. Na przykład, starotestamentowy zakaz zoofilii nie jest dosłownie powtórzony w Nowym Testamencie, ale któż w związku z tym ośmielałby się twierdzić, że w takim razie seks ze zwierzętami jest chrześcijanom dozwolony.

Po trzecie: część z przykazań Starego Testamentu została mniej lub bardziej wyraźnie odwołana w Nowym Testamencie. Na przykład św. Paweł Apostoł pisze, że poddawanie się obrzędowi obrzezania poddaje w wątpliwość ofiarę Pana Jezusa. W innym miejscu ów apostoł pisze zaś, żeby nikt nie sądził chrześcijan z powodu zachowywania świąt nowiu i szabatu. Z kolei, całe ustępy Listu do Hebrajczyków poświęcone są wyjaśnianiu tego, iż prawa obrzędowego Starego Przymierza miały swą wartość do czasu śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa.

Po czwarte: może zdarzyć się tak, że co prawda w sensie dosłownym dana zasada Starego Testamentu nie obowiązuje chrześcijan, ale duch za nią stojący przekazuje nam zasadę moralną, którą mamy się kierować. Przykładowo, w Starym Zakonie Bóg nakazał wypłacać robotnikom ich zarobek na koniec każdego dnia pracy. Prawdopodobnie nie oznacza to, iż system comiesięcznych wypłat jest niemoralny, jednak głębszy sens tego przykazania, a mianowicie to, iż należy w sposób regularny wypłacać pracownikom ich pensje i nie powinno się z nimi zalegać jest zawsze aktualny.