Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy wróżby andrzejkowe to „tylko zabawa”?

Wielu mówi, że „andrzejkowe wróżby”  (czyli np. lanie wosku) są OK, bo „przecież to tylko zabawa i nikt nie bierze tego na poważnie„.  Niektórzy jeszcze dodają przy tym: „Andrzejkowe wróżby to nasza polska tradycja„.  Większość nawet pobożnych katolików wydaje się bezrefleksyjnie przyjmować tę argumentację. To dziwne, gdyż w przytoczonym wyżej usprawiedliwieniu andrzejkowych zabaw we wróżenie, jest kilka co najmniej bardzo wątpliwych, jeśli nie fałszywych założeń.

Po pierwsze: Skąd takie bezkrytyczne przyjmowanie tezy, iż bawienie się w rzeczy, które brane na poważnie są czymś, czego Bóg nienawidzi (a do tego zaliczają się np. wróżby), jest czymś normalnym i pożądanym? Czy w równie łatwy sposób usprawiedliwia się pozorowanie w rytmie zabawy innych niegodziwych rzeczy? Co byśmy powiedzieli, gdyby ktoś wpadł na pomysł produkowania lalek w kształcie małych dzieci, które byłyby specjalnie przystosowane do zadawania im uderzeń nożem, siekierą, etc. (np. tryskała by z nich czerwona ciecz, wydawałaby odgłosy agonii, itp.)? Albo, jak oceniono by koncept tworzenia lalek, za pomocą których można by pozorować sceny gwałcenia? Niemal każdy potępiłby podobne rzeczy jako pochodzące z chorych umysłów i mające oswajać dzieci z takimi obrzydliwościami. Nikt by tu nie mówił, że „przecież nikt tego nie traktuje na poważnie” albo „To tylko zabawa i to się nie dzieje naprawdę„.  Ktoś powie: „Ale nie porównujmy niewinnej zabawy we wróżenie z zabawą w zabijanie dzieci czy gwałcenie!”. A dlaczego nie? Wszystkie te rzeczy – wróżby, zabijanie niewinnych, gwałcenie – są obmierzłe Bogu i przez Niego zakazane. Może więc to, iż nie niepokoi nas zabawa w niektóre z nich, świadczy po prostu o tym, że w pewien sposób lekceważymy ich zło?

Po drugie:  skąd założenie, że NA PEWNO NIKT nie bierze na poważnie andrzejkowych wróżb? Tego nie można z absolutną pewnością powiedzieć nawet o dorosłych, a co dopiero o dzieciach, które mają właśnie to do siebie, iż im łatwiej uwierzyć w różne nadzwyczajne, nierealne i dziwne rzeczy (począwszy od elfów i krasnoludków, a skończywszy choćby i na tym, że wylany wosk może przepowiedzieć im matrymonialną przyszłość). Teza, iż żadne dziecko nie traktuje na poważnie andrzejkowych wróżb jest bardzo ryzykowana.

Z andrzejkowych wróżb oczywiście się wyrasta, ale i tu trzeba by zadać sobie pytanie, skąd pewność, że  oswojenie się z nimi w dzieciństwie nie sprzyja w późniejszym okresie  byciu bardziej podatnym na bardziej jawne formy okultyzmu (np. chodzenie do wróżki, uczestnictwo w seansach spirytystycznych, etc.)? Czy takie rzeczy są w naszym społeczeństwie kompletnym marginesem, by z góry odrzucać wszelką możliwą zależność pomiędzy „andrzejkowymi wróżbami”, a rozprzestrzenianiem się praktyk okultystycznych?  Ktoś powie może: „Ale to jest czyste domniemanie!”. Może i tak, tyle tylko, że negacja możliwego związku pomiędzy zabawami w rodzaju andrzejkowych wróżb a późniejszą większą podatnością na różnego rodzaju praktyki okultystyczne też jest domniemaniem. Teza zaś, iż może istnieć pewnego rodzaju zależność pomiędzy „andrzejkami” a większą inklinacją do okultyzmu w czasie późniejszym, jest zaś przynajmniej bardziej osadzona w logice i zdrowym rozsądku niż odrzucanie „a priori” takiej możliwości. Czy ktoś rozsądny wyśmieje domniemanie, iż dziecko bawiące się w zabijanie niewinnych może później prędzej stać się mordercą niż ktoś kto w swym dzieciństwie nie znał takich zabaw? Dlaczego więc z góry odrzucać, iż bawienie się w okultyzm na pewno nie ma żadnego przełożenia na skłonność do jawnych praktyk okultystycznych później?

Po trzecie: argument sugerujący, że coś jest częścią polskiej tradycji narodowej, więc musi być tym samym w porządku, jest śmieszny, niedorzeczny i absurdalny. Nie wszystko co jest tradycyjnie polskie jest jednocześnie biblijne i tradycyjnie chrześcijańskie. Nie ma żadnego dogmatu o nieomylności, bezbłędności i bezgrzeszności polskiej tradycji. Warto w tym kontekście przypomnieć przestrogi Pana Jezusa o ludziach, którzy „ze względu na tradycję, znieśli Boże przykazania” (Mateusz 15: 6). Nasza tradycja andrzejkowych wróżb jest jednym z tych polskich zwyczajów, za pomocą których pragnie się – przynajmniej na pewien czas – uchylić Boży zakaz wróżb, czarów i wszelkich praktyk okultystycznych.