Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Dlaczego nasz państwowy hymn jest moralnie dwuznaczny?

Wyobraźmy sobie, że, dajmy na to, w hymnie państwowym Ukrainy, znalazłyby się słowa w rodzaju: „Dał nam przykład Adolf Hitler jak zwyciężać mamy!” oraz „Marsz, marsz Bandera do ziemi ukraińskiej. Za twoim przewodem złączym się z narodem!”; „Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy!„.  Czyż słusznie nie oburzalibyśmy się na tego rodzaju wysławianie owych negatywnych postaci w państwowej pieśni tego kraju? Czy bylibyśmy zadowoleni z tłumaczeń Ukraińców, którzy broniliby takiej pieśni podkreślając, że przecież: „Słowa pochwały dotyczą tylko militarnych zdolności Hitlera, a nie zbrodni, które on dokonywał i samego faktu wywołania przez niego niesprawiedliwej wojny” albo „Tu jest mowa tylko o tym, że Bandera miał uzyskać dla nas niepodległość, a nie pochwała jego błędnej ideologii”? Oczywistym jest, że takie usprawiedliwienia większość z nas z uznałaby za śmieszne wykręty dla skandalicznych sformułowań uświęconych przez te państwo.

Tymczasem, z pod pewnymi względami podobną sytuacją, mamy do czynienia w przypadku naszego narodowego hymnu, a mianowicie „Mazurka Dąbrowskiego”, gdzie śpiewa się, iż „dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy!” oraz „Marsz, marsz Dąbrowski z ziemi włoskiej do Polski! Za twoim przewodem złączym się z narodem!„, „Co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy!„. W tej pieśni wychwala się wszak tak dwuznaczne postacie jak Napoleon Bonaparte oraz Józef Dąbrowski. Oczywiście, zło wyrządzone przez Napoleona było znacznie mniejsze niż te uczynione przez Hitlera, jednak nie ulega wątpliwości, iż w historii zapisał się on bardzo dwuznacznie. Choć, co prawda,  ukrócił on pewne ekscesy rewolucji francuskiej, jednocześnie promując niektóre z dobrych jej idei (jak np. większą równość bez względu na pochodzenie klasowe), to jednak szerzył on też niejedną z nieprawości. Na przykład, w wydanym za jego rządów Kodeksie Cywilnym wprowadzone zostały rozwody, a instytucja małżeństwa została poddana laicyzacji. Z kolei, w Kodeksie karnym również przez niego uchwalonym podtrzymana została, dokonana wcześniej, bo w 1791 roku, legalizacja czynów homoseksualnych. Także na polu militarnym, dokonania Napoleona były wybitnie moralnie dwuznaczne. Wciągnął on wszak Europę w wir długiej, krwawej wojny, najeżdżając i prowokując wiele z krajów. Część z prowadzonych przez niego wojen z pewnością była agresywna i niesprawiedliwa, tak też choć nie jest on odpowiedzialny tak jak Hitler za ludobójstwo i masowe mordy na ludności cywilnej, to jednak nie do końca bez racji nazywany jest on przez niektórych „małym Hitlerem swych czasów”. Warto zresztą dodać, że po tym jak z rozkazu Napoleona jego armia najechała na Państwo Kościelne i splądrowała Rzym, został on ekskomunikowany przez papieża Piusa VII. Podobnie sprawa wygląda, z drugim bohaterem naszego hymnu, czyli generałem Józefem Henrykiem Dąbrowskim. Owszem, on też nie dorównywał w swych niegodziwościach Hitlerowi czy Banderze, ale nie zmienia to faktu, iż niezbyt nadaje się  do podziwiania i stawiania go innym za wzór. Był to bowiem założyciel jednej z lóż wolnomularskich „Wielkiego Wschodu”, a poza tym brał udział w niesprawiedliwych wojnach prowadzonych przez Napoleona, w tym inwazji na Państwo Kościelne, a także w tłumieniu powstań chrześcijan wiernych swym prawowitym władcom. Nie od rzeczy będzie też wspomnieć, iż podczas okupacji Państwa Kościelnego trzymał on konie swej armii w rzymskich kościołach, co raczej trudno interpretować inaczej niż w kategoriach wyrażanej przez niego w ten sposób pogardy dla katolicyzmu i chrześcijaństwa. Kompozytor i dyrygent Stanisław Hadyna w analizie okoliczności powstania naszego aktualnego hymnu, pisał w następujący sposób: „Gotów był do współpracy z każdym, byleby osiągnąć cel, a tym celem była wolna Polska. Był to najbardziej cierpliwy i uparty generał, który jak Twardowski podpisałby cyrograf na duszę diabłu, byle osiągnąć niepodległość Polski. (… ) kierował się zasadą ocalenia publicznego, która usprawiedliwiała moralnie wszystkie kombinacje polityczne, nagłe zmiany frontów, partnerów, sojuszników i wrogów„. Gdyby Hadyn mniej więcej w trafny sposób scharakteryzował postać gen. Dąbrowskiego oznaczałoby to, iż człowiek ten był swego rodzaju bałwochwalcą, który swą ojczyznę i naród stawiał ponad Boga i Jego przykazania. Można więc zapytać, czy aby na pewno dobrze by było, gdyby „pod jego przewodem złączylim się z narodem„?

Wreszcie, słowa o tym, iż: „co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” również są wysoce wątpliwe, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę kontekst historyczny w którym stwierdzenie to zostało wymyślone. Czy bowiem tego chcemy, czy nie – nasz kraj został wówczas poddany rozbiorom za akceptacją ówczesnych władz Polski, przez co legalnymi rządzącymi dla Polaków stali się zaborcy. Poza tym, nawet, gdyby rozbiory nie były legalne, to i tak nie było przez długi czas żadnej realnej alternatywy w postaci równoległego, mającego jakieś prawne umocowania rządu, który mógłby sobie rościć – w opozycji do zaborców – prawo do reprezentowania Polaków. Tak czy inaczej więc, władzę państw zaborczych należało uznać za legalną i w związku z tym nie należało próbować jej obalać za pomocą zbrojnych rozruchów. Nawet, jeśli zabory byłyby moralnym złem wobec Polski i Polaków, to jak uczy św. Paweł Apostoł: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rzymian 12: 21) oraz: „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie” (Rzymian 12: 17).

 

Czy więc uczniowie Pana Jezusa powinni wykonywać hymn, w którym chwali się postacie moralnie dwuznaczne, a także zachęca się do zwyciężania zła za pomocą zła i odpłacania niegodziwością za niegodziwość?  W tym wypadku nie umiem dać bardzo jednoznacznej odpowiedzi, ale co do siebie przyznam się, iż od wielu już lat celowo nie śpiewam naszego hymnu. Jakoś nie przekonują mnie bowiem wywody tych, którzy mówią, że „przecież Mazurek Dąbrowskiego nie chwali zła dokonywanego przez Bonaparte, ale jego odwagę i zmysł militarny”, tak jak nie przekonywałyby mnie pochwały udzielane mordercy przy dodaniu, iż chwaliło się tylko odwagę i zręczność takiego człowieka, a nie same jego czyny. Nie za bardzo też daję posłuch tym, którzy mówią, że owa pieśń „została uświęcona krwią tych, którzy ginęli w jej takt za Polskę”, gdyż ludzie umierali i dokonywali pewnych dobrych czynów również np. pod czerwonymi sztandarami (vide: żołnierze Armii Sowieckiej wyzwalający obóz koncentracyjny w Oświęcimiu). Nie przekonuje mnie też argument „z patriotyzmu”, gdyż miłość do własnej ojczyzny i narodowej tradycji oraz historii jest ważna, ale nie najważniejsza.