Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Jeszcze o sporcie zawodowym kobiet

Mój artykuł pt. „Kobiecy sport jest nieporozumieniem i bezwstydem” wywołał w różnych miejscach wiele kontrowersji i dyskusji. Jako że nie mam czasu oraz sił, by angażować się w rozległe internetowe dyskusje, postanowiłem za pośrednictwem tego tekstu omówić pewne nieporozumienia, które narosły wobec wspomnianego wyżej materiału.

A więc:

1.W tekście krytykującym ideę kobiecego sportu w kilku miejscach wyraźnie zaznaczyłem, że chodzi mi w tej krytyce o zawodowy sport w wykonaniu niewiast, a nie o jakiekolwiek ćwiczenia fizyczne w ich wykonaniu. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko temu, by kobiety w sposób rekreacyjny czy amatorski uprawiały jakiś lżejszy sport (np. tenis, bieganie, etc.). Coś takiego jest wskazane choćby ze względów zdrowotnych. Moje poważne wątpliwości budzi jednak praktykowanie przez płeć piękną różnych sportów zawodowo i komercyjnie. Tego rodzaju sport wydaje się być niezbyt przystosowany do niewieściej natury z tego powodu, iż wymaga on regularnego i wielkiego nakładu sił fizycznych, a kobiety są wszak z natury wyraźnie słabsze od mężczyzn.

2. Ujęta przeze mnie w poprzednim artykule sugestia, iż wielu mężczyzn ogląda sport w wykonaniu niewiast, gdyż lubi sobie „popatrzeć” w ich trakcie na mocno rozebrane doń kobiety nie oznaczała, że stawiam tu znak równości pomiędzy „popatrzeniem” a „podnieceniem”. Rzecz jasna nie każde celowe patrzenie (choćby i z lubością) na atrakcyjnie wyglądające niewiasty musi od razu wiązać się z osiąganiem czy szukaniem stanu seksualnego podniecenia. I dlatego też nie każde celowe patrzenie na ładne kobiety jest już per se grzechem. Tym nie mniej jednak, zazwyczaj takie patrzenie stanowi mniej lub bardziej poważne niebezpieczeństwo grzechu i dlatego należy przed nim przestrzegać. Dorosły i dojrzały mężczyzna zapewne  nie podnieca się seksualnie na widok roznegliżowanych modelek reklamujących bieliznę, ale czy to znaczy, że w takim razie może on sobie powiedzieć: „Skoro patrząc na to nie mam erekcji, mogę sobie beztrosko patrzeć dalej„? Oczywiście, że takie myślenie jest pułapką, gdyż nawet jeśli w danym momencie patrzenia nie odczuwa się podniecenia, ale „po prostu cieszy się oko” to w dalszym etapie postawa taka może doprowadzić do rzeczywistych grzechów przeciw cnocie czystości. Na przykład; w połączeniu z innymi bodźcami po kilku dniach czy tygodniach wizualne wspomnienia z takiego beztroskiego patrzenia mogą przyczynić się, że dany delikwent sięgnie po coś mocniejszego albo zaprzątnie swój umysł konkretnymi nieczystymi wyobrażeniami.

Jestem przekonany, iż przed takim beztroskim – a nie tylko jawnie pożądliwym – patrzeniem na piękne kobiety ostrzega Pismo święte w następujących pouczeniach:
Nie wpatruj się w dziewicę, abyś przypadkiem nie poniósł kar z jej powodu (…) Odwróć oko od pięknej kobiety, a nie przyglądaj się obcej piękności: przez piękność kobiety wielu zeszło na złe drogi, przez nią bowiem miłość namiętna rozpala się jak ogień” (Mądrość Syracha 9: 5, 8).

Powyższa interpretacja przytoczonego wyżej fragmentu Pisma świętego, nie jest tylko moją prywatną wykładnią, gdyż w nawiązaniu doń, jeden z doktorów Kościoła (a zarazem patron spowiedników i teologów moralnych), św. Alfons Liguori nauczał tak:
Czy jest grzechem poglądać na kobiety? Tak, przyjacielu, gdy niewiasty są młode, poglądać na nie jest przynajmniej grzechem powszednim; a gdy spojrzenia się powtarzają, wtedy jest nawet niebezpieczeństwem grzechu śmiertelnego”.

Ośmielę się zresztą powiedzieć, iż w powyżej cytowanym zdaniu ów Doktor Kościoła nieco przesadził nazywając „poglądanie na młode niewiasty” mianem grzechu powszedniego, gdyż wedle mnie jest to raczej „okazja do grzechu” aniżeli materia samego już, choćby i „tylko” powszedniego grzechu. Tak czy inaczej słuszna jest generalna intuicja cytowanej wyżej wykładni św. Alfonsa Liguoriego przestrzegająca przed beztroskim patrzeniem przez mężczyzn na młode i ładne kobiety.

Ponadto, przypomnę jeszcze, że naprawdę trudno nie widzieć zabiegów celowej seksualizacji części ze sportowych strojów używanych przez niewiasty w sytuacji, gdy takowe są po prostu znacznie bardziej krótkie i obcisłe od analogicznych stosowanych w danych dyscyplinach przez mężczyzn (i co więcej nie przemawiają za tym żadne wyraźne względy natury praktycznej). Najwyraźniej promotorom zawodowego sportu kobiet zależy na tym, by więcej mężczyzn oglądało takowe pokazy, a przecież nie od dziś wiadomo, że przysłowiowe „szczucie cycem” jest jednym z bardziej sprawdzonych sposobów na podnoszenie poziomu oglądalności.

3. Nie widzę większej sprzeczności w tym, iż z jednej strony krytykuję sport zawodowy kobiet za to, że wynaturza wygląd pewnej części niewiast upodobniając ich sylwetki do wyglądu mężczyzn, a z drugiej strony wskazuję na fakt nieskromności i seksualizacji niektórych z kobiecych strojów sportowych. Rzecz w tym, że oba zarzuty nie tyczą się czegoś, co w matematyce nazywa się mianem „zbiorów łącznych”, ale chodzi tu raczej o „zbiory rozłączne”. Innymi słowy, część zawodowego sportu kobiet jest godna krytyki dlatego, że poważnie zniekształca wygląd niewiast (co oczywiście nie pociąga wizualnie normalnych mężczyzn), a inna część tego sportu stanowi rzecz godną przygany z powodu tego, iż jest okazją do pokazywania bezwstydnych i nieskromnych strojów.

4. Wreszcie, co chyba najważniejsze, krytyka zawodowego sportu niewiast wypływa przynajmniej z ducha nauczania Kościoła. Różne akty nauczycielskie Papieży, rzymskich kongregacji i biskupów w istocie rzeczy odradzały bowiem coś znacznie łagodniejszego niż zawodowy sport kobiet, a mianowicie publicznych albo tylko szkolnych występów gimnastycznych w wykonaniu młodych dziewcząt wówczas, gdy ich strój był mocno niekompletny, lub też takowe występy mogły być oglądane przez mężczyzn. Przykładowo, Konferencja Episkopatu Niemiec i Austrii w wydanej w 1925 roku deklaracji stwierdzała co następuje:
Gimnastyka musi się odbywać dla każdej płci oddzielnie. (…) Ubrań kąpielowych nie powinno się cierpieć przy gimnastyce ani u dziewcząt ani u chłopców (…) Dziewczęta nie powinny używać takich ubrań do gimnastyki, które uwydatniałyby kształty ciała lub w inny sposób sprzeciwiają się przyzwoitości. Gimnastyka dla dziewcząt powinna odbywać się tylko w salach lub na takich boiskach do których publiczność nie ma przystępu (…)”.

Ktoś powie, że nie ma tu dosłownie mowy o sporcie zawodowym kobiet. Tak, ale sęk w tym, że odradza się w tych wypowiedziach rzeczy znacznie mniejsze niż takowy sport.