Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Kobiecy sport jest nieporozumieniem i bezwstydem

Trwają igrzyska olimpijskie w Rio i jako, że występują na nich również niewiasty w mass mediach nieraz słyszymy o ich zmaganiach oraz sukcesach. A jako, iż niektóre z owych kobiet czasami powiedzą coś o Bogu, modlitwie, itp, katoliccy publicyści i redaktorzy zaraz to podchwytują oraz nagłaśniają zapewne po to, by przekonać odbiorców do tego, że sam Stwórca błogosławi i wspiera zmagania sportowe tych niewiast. Jest jednak bardzo wątpliwe, by Najwyższy popierał ową aktywność, gdyż publiczne występy sportowe w wykonaniu osób płci niewieściej są przynajmniej bardzo wątpliwe. Tak wynika przynajmniej z nauczania świętej Kongregacji Soboru, która za aprobatą papieża Piusa XI w wydanej przez siebie instrukcji do ordynariuszy z dnia 6 stycznia 1930 roku stwierdzała co następuje:

„Również niechaj rodzice nie pozwalają córkom na publiczne ćwiczenia i występy gimnastyczne, a jeżeli byłyby do tego zmuszane, niechaj starają się, by były ubrane przyzwoicie; niech nie pozwalają nigdy, by miały się ubierać w kostiumy nieprzyzwoite”.

Z przytoczonych słów wynika więc w miarę jasno, iż publicznie wykonywany przez niewiasty sport jest czymś na co chrześcijanie winni patrzyć bardzo niechętnie i jeśli już w warunkach przymusowych można się nań ze smutkiem zgadzać, to nigdy uprawianie takowego nie może być pretekstem do ubierania się niewiast w nieprzyzwoite i bezwstydne stroje. Powyższe nauczanie katolickie zapewne szokuje prawie wszystkich katolików widzących w takim podejściu do sprawy śmieszny purytanizm, jednak mimo to pozwolę sobie poniżej je w kilku zdaniach uzasadnić. Zacznę jednak nie od kwestii nieskromności związanej z używanymi dziś przez kobiety strojami gimnastycznymi, ale od argumentu wskazującego, iż po prostu duża część sportów jest dla niewiast zajęciem nienaturalnym. Istnieje bowiem wiele z dyscyplin sportowych, które ze względu na swą specyfikę w dość wyraźny sposób kolidują z niewieścią naturą. W jaki bowiem sposób została stworzona przez Boga niewiasta i czym różni się ona – mówię tu zwłaszcza o płaszczyźnie fizycznej – od mężczyzny? Otóż, kobieta ze swej natury jest znacznie fizycznie słabsza od osób płci męskiej, mając wyraźnie słabiej ukształtowany układ mięśniowy oraz zwykle będąc niższego wzrostu. Taki zresztą wygląd niewiast jest ważnym elementem ich uroku i piękna, które to przyciągają mężczyzn, by starać się o ich względy. Powyższe cechy są charakterystyczne dla większości niewiast, a wyjątki od tej reguły są efektem pewnych zaburzeń w rozwoju płodowym danej osoby. Oczywiście, zdarza się też, że w skutek bardzo intensywnych ćwiczeń fizycznych niektóre z kobiet mają np. większe mięśnie od większości mężczyzn, ale by osiągnąć taki stan dana niewiasta musi włożyć w to znacznie więcej wysiłku cielesnego, niż czyniłby to mężczyzna. W takich wypadkach kobiety zwykle zaczynają wyglądać dość karykaturalnie, mając ramiona szersze od bioder, a nieraz nawet na twarzy przybierając męskich rysów – często to zresztą widać na przykładzie rozmaitych „sportsmenek”, które na pierwszy rzut oka niejednokrotnie są trudne do rozróżnienia od mężczyzn. Wszystko to w logiczny i naturalny sposób wskazuje na wniosek, iż zajęcia wymagające dużego wysiłku fizycznego, a także w większy sposób narażające naszą powłokę cielesną na niebezpieczeństwo, uszkodzenia i rany, nie są przeznaczone dla niewiast. Tradycyjnie więc kobiet nie zatrudniało się np. w charakterze murarzy, górników, żołnierzy, itp., rezerwując wykonywanie tych zawodów dla mężczyzn. Oczywiście, zdarzały się od tej zasady pewne wyjątki, jednak generalnie rzecz biorąc w ramach naszej kultury słusznie była ona zachowywana. W odniesieniu do sportu można wskazać na szereg przykładów, w których już na pierwszy rzut oka widać, że ze względu na wielki wysiłek fizyczny z nimi związany, nie są one dla niewiast. Podnoszenie ciężarów, rzut młotem, zapasy to tylko parę tego rodzaju przykładów. Rzecz jasna można by też podać przykład paru sportów, które przynajmniej w swej wizualnej oprawie wydają się być bardziej przystosowane do kobiecej natury, np. pływanie, tenis, taniec na lodzie, jednak i w tych wypadkach można by się zastanawiać nad celowością zawodowego ich praktykowania przez niewiasty. O ile bowiem, można by jeszcze z powodzeniem uzasadniać ich czynienie przez płeć piękną w niezbyt zobowiązujący, bo amatorski sposób, o tyle już ich praktykowanie w ramach zawodowych i publicznych zmagań siłą rzeczy wiąże się z bardzo dużym natężeniem fizycznego wysiłku, co jak już wyżej wskazałem niezbyt przystaje do niewieściej natury. Niektórzy zresztą – właśnie ze względu na wielkie parcie na osiąganie coraz to lepszych wyników i rekordów z czym z kolei wiąże się np. powszechność zażywania przez sportowców nielegalnych środków dopingujących – zastanawiają się, czy w ogóle należy popierać uprawienie komercyjnego sportu przez kogokolwiek.

 

Jak więc widać z powyższych rozważań, komercyjny, zawodowy i publiczny sport wydaje się być niezbyt naturalny dla niewiast. Sprzyja on bowiem zaburzaniu naturalnych różnic pomiędzy płciami, próbując uczynić z kobiety istotę dorównującą mężczyźnie w eksponowaniu fizycznej siły. Zewnętrznym tego przejawem jest częsty u kobiet praktykujących zawodowy sport wygląd przysłowiowych „babochłopów”. Istnieje jednak także drugi, bardziej bezpośrednio już wskazany w cytowanej wyżej instrukcji kościelnej powód, by odradzać niewiastom uprawianie komercyjnego sportu. Jest nim oczywisty bezwstyd i nieskromność współczesnych kobiecych strojów gimnastycznych. Problem ten był już widoczny w latach 20 i 30 tych ubiegłego stulecia, skoro w swych wypowiedziach zwracała nań uwaga Kongregacja do spraw Soboru, jednak w ciągu następnych dziesięcioleci ów zaczął sukcesywnie narastać. Dziś doszliśmy do etapu, w którym występujące na zawodach kobiety często przypominają swym ubiorem strój bikini, biegając po stadionach w krótkich obcisłych majtkach oraz kusych również mocno przylegających do ciała koszulkach odsłaniających brzuch. Oczywiście, takie roznegliżowanie używanych przez niewiasty strojów sportowych tłumaczy się ich praktycznością, jednak argument ów wyraźnie słabnie, gdy porówna się stroje używane w zawodach przez kobiety z takimiż strojami zakładanymi przez mężczyzn. Przykładowo, męscy siatkarze są odziani w luźne spodenki sięgające połowy uda oraz luźne koszulki z rękawami zakrywającymi mniej więcej połowę przedramienia. Co prawda można by się zastanawiać nad wydłużeniem takich spodenek, ale warto spytać się dlaczego – niby to ze względów praktyczności – nie ubiera się siatkarzy tak jak damskie siatkarki, a więc np. w  bardzo krótkie obcisłe majtki oraz krótkie obnażające ich brzuchy przylegające ściśle do ciała koszulki? Wszak, jeśli strój ów jest praktyczny dla kobiet, dlaczego nie miałby być praktyczny dla mężczyzn? A może powodem tego jest to, iż większość widzów oglądających zmagania męskich siatkarzy nie stanowią „geje”, tymczasem większa część widowni popisów damskich siatkarek to właśnie heteroseksualni mężczyźni (którzy nieraz w swych prywatnych rozmowach przyznają się, iż „lubią popatrzeć” na dziewczęta tam występujące)? Zresztą, gdyby nawet przyznać szczerość zapewnieniom o tym, iż głównym powodem skracania i „obciskania” niewieścich strojów sportowych jest ich praktyczność, to i tak owe kryterium nie może być absolutyzowane. Można by wszak wskazać wiele okoliczności, w których bardziej wygodne i praktyczne byłoby chodzenie nawet nago, a jednak nie czyni się tego ze względu na wyższe niż wygoda i praktyczność wartości. Św. Perpetua, jedna z chrześcijańskich męczennic starożytności, gdy będąc torturowaną opadła na ziemię i jej długa suknia się w skutek tego rozdarła odsłaniając kawałek uda, nie zważając na towarzyszący jej wielki ból oraz cierpienie szybko zasłoniła ów rejon ciała – oto przykład właściwej hierarchii wartości, która stawia skromność i wstydliwość ponad doraźną wygodę oraz praktyczność.

 

Podsumowując, nie ma co ekscytować się sukcesami polskich sportsmenek w Rio ani też ewentualnymi „pobożnymi” wypowiedziami, którymi owe sukcesy są okraszone. Jest bowiem bardzo wątpliwe, by sam Bóg „kibicował” ich zmaganiom, skoro sport zawodowy w wykonaniu niewiast stanowi rzecz nienaturalną oraz będącą wielką okazją do promowania nieskromności i bezwstydu.