Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy abstynencja od alkoholu jest „per se” niekatolicka?

W środowisku tradycjonalistycznych katolików nieraz odzywają się głosy mniej lub bardziej nieufne wobec postawy całkowitego wstrzymania się od picia napojów alkoholowych. Owa abstynencja jest tam nieraz kojarzona z protestantyzmem i purytanizmem, które to – w pojęciu niektórych – były ogólnie rzecz biorąc negatywnie nastawione do spożywania alkoholu. Popularność zatem wyrzekania się picia alkoholu w niektórych kręgach katolickich ma być więc jednym z dowodów na osławioną „protestantyzację posoborowego katolicyzmu”.

Czy jednak rzeczywiście można powiedzieć, iż samo powstrzymywanie się od konsumpcji napojów alkoholowych jest postawą niekatolicką?

Na to pytanie, w dość precyzyjny sposób odpowiedział już niemal przed 100 laty, papież Pius XI. W swym liście z 26 lipca 1929 roku stwierdził on co następuje:
Katolik w trunkach nie widzi trucizny lecz jeden z darów bożych. Winna latorośl została nawet przez Stwórcę upatrzona na przedziwną osłonę tajemnicy Eucharystii. Lecz nadmierne użycie trunków wyskokowych jest trucizną, trucizną dla dobrobytu, trucizną małżeńskiego szczęścia i pokoju domowego, a także aż nazbyt gwałtowną i częstą trucizną dla rozwoju przyszłych pokoleń. Ostrożne i umiarkowane używanie napojów alkoholowych nie jest grzechem. Ale nadużycie alkoholu jest grzechem, a tam, gdzie staje się powodem smutnych następstw, grzechem ciężkim, a nawet wołającym o pomstę do nieba. Umiarkowanie i abstynencja są w pierwszej linii naturalnymi środkami panowania nad sobą i dlatego jak wszystkie inne siły czysto naturalne nie są zdolne do wyrobienia moralnie mocnych charakterów. Lecz tam, gdzie wzrastają one na gruncie silnej woli, na którą pada nadprzyrodzona rosa łask, są one bardzo cennymi i nieodzownymi środkami do wytworzenia równowagi między ciałem i duszą, materią a duchem, której Bóg się domaga. Kościół katolicki nie może się zgodzić na przymus całkowitej prohibicji. Obowiązek całkowitej abstynencji zachodzi tylko wtedy, gdy inaczej nie można opanować namiętności. Lecz dobrowolna abstynencja w celu zadośćuczynienia za grzechy nadużycia alkoholu, dawania bliźnim dobrego przykładu i powstrzymywania ich od nadmiernego spożycia trunków wyskokowych jest apostolstwem, które Kościół św. popiera i uznaje, pochwala i błogosławi„.

 

Co można wyczytać z tego listu? Jest rzeczą oczywistą, iż postawą niekatolicką jest piętnowanie czy krytykowanie ostrożnego i umiarkowanego picia alkoholu, nawet, gdy owe picie dokonuje się w celach rekreacyjnych, a nie np. ściśle leczniczych. Wino jest bowiem Bożym darem i jeśli jego spożywanie nie przeradza się w pijaństwo, to picie takowego nie może samo w sobie być określane jako trucizna, grzech, występek czy nieprawość. Poza pewnymi szczególnymi okolicznościami i uwarunkowaniami związanymi z wiekiem, wyjątkowym stanem fizycznym danej osoby (np. ciąża u kobiet) albo jakimiś niebezpiecznymi zwyczajami kulturowymi rozpowszechnionymi w danym kraju czy społeczności, zasadniczo rzecz biorąc ludzie mają moralne prawo do umiarkowanego i ostrożnego picia alkoholu. Jeśli zaś ktoś twierdzi, że wszelkie, choćby i pozalecznicze spożywanie alkoholu jest występkiem oraz materią grzechu, i w ten właśnie sposób uzasadnia swoją abstynencją, to oczywiście błądzi oraz wyznaje herezję.

Nie można jednak powiedzieć, iż wszyscy abstynenci albo też wszelakie ruchy abstynenckie uzasadniały swą postawę w powyżej wspomniany błędny i heretycki sposób. W istocie rzeczy bowiem, u podłoża i uzasadnienia wielu z postaw abstynenckich nie stoi przekonanie o moralnym złu wszelkiego choćby i rekreacyjnego picia alkoholu. Niejeden abstynent oraz zwolennik abstynencji uznaje, iż picie alkoholu jako takie nie jest złe i niegodziwe, jednak – zgodnie z nauczaniem Piusa XI – chwalebnym jest zrezygnować z tejże przyjemności – „w celu zadośćuczynienia za grzechy nadużycia alkoholu, dawania bliźnim dobrego przykładu i powstrzymywania ich od nadmiernego spożycia trunków wyskokowych”. Taka abstynencja nie wynika jednak z potępiania spożywania alkoholu z umiarem, ale stanowi przykład wyrzeczenia się dobrej i dozwolonej przyjemności na rzecz czegoś jeszcze lepszego i wyższego. Można powiedzieć, iż taka abstynencja  jest naśladowaniem przykładu największego z proroków, a mianowicie św. Jana Chrzciciela, co do którego, jeszcze przed jego narodzinami zostało zapowiedziane iż „wina i sycery pić nie będzie” (Łukasz 1, 15), a także realizacją nauczania św. Pawła Apostoła, który w trosce o niegorszenie słabszych radził:  „Dobrą rzeczą jest nie jeść mięsa i nie pić wina, nie czynić niczego, co twego brata razi ” (Rzym 14, 21).

 

Twierdzenie więc, jakoby wyrzeczenie się picia alkoholu było samo w sobie postawą niekatolicką jest więc nierozsądne, a jeśli wypowiada się takowe będąc świadomym, iż choćby Pius XI pochwalił ideę dobrowolnej abstynencji, stanowi też intelektualną nieuczciwość. Prawda jest zaś taka, iż wśród uczniów Pana Jezusa jest miejsce tak dla pijących alkohol z umiarem, jak i świadomie rezygnujących z tej rozrywki dla wyższych celów. Obie grupy powinny się nawzajem  szanować i unikać względem siebie pochopnych oraz niesprawiedliwych oskarżeń.