Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Pan Jezus w Kanie Galilejskiej pobłogosławił pijaństwo?

Wiem, że dla niektórych czytelników może się to wydawać niewiarygodne, ale nieraz słyszałem wypowiedzi, które wręcz wprost twierdziły, że cud przemieniania wody w wino, jakiego w Kanie Galilejskiej dokonał nasz Pan Jezus Chrystus (patrz: Jan 2: 1 – 11) oznacza moralną aprobatę dla pijaństwa w pewnych okolicznościach. Ludzie ci mówią mniej więcej coś takiego: „Skoro zabrakło na weselu wina, a Pan Jezus sprawił, iż było go więcej (6 stągwi, czyli ok. 500 litrów), to czy nie oznacza ów fakt, że picie alkoholu w dużych ilościach może być OK, a nawet samo pijaństwo należy uznać za czasami uprawnione?

Czy są jakieś podstawy do takowej „egzegezy” owego fragmentu Pisma świętego?

Zacznijmy od tego, że w omawianym fragmencie Biblii, nie ma ani jednego słowa, które stwierdzałoby, iż weselni goście w Kanie przebrali miarę w piciu wina i dopuścili się pijaństwa. Ba, nie ma tam nawet wzmianki, że choćby jeden z gości się upił. Cała więc wizja owego wesela jako pijackiej biesiady jest wymysłem mającym najpewniej źródło w przekładaniu naszych polskich wyobrażeń o tym, jak wygląda wesele (gdzie rzeczywiście dość często dochodzi do pijaństwa) na myślenie o tym, jak mogła przebiegać tradycyjna impreza weselna w Palestynie 2000 lat temu. Skoro zaś pijaństwo tak w Starym, jak i Nowym Testamencie konsekwentnie, bez żadnych wyjątków, nazywane jest grzechem i obrzydliwością w oczach Boga (patrz np: 1 Koryntian 6, 10; Ozeasz 4, 11; Syrach 19, 2; Przysłów 23, 31; Efezjan 5, 18), to wszelkie sugestie, jakoby absolutnie bezgrzeszny i święty Pan Jezus, mógł swym cudem owo zachowanie aprobować i do niego zachęcać, są bluźnierczym nadużyciem. Jak uczy wszak Pismo święte i Tradycja Kościoła Pan Bóg do grzechu nikogo nie kusi, nie zachęca, ani nie daje dlań pozytywnego upoważniania:

„Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” – Jakub 1: 13.

„Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” – Syrach 15, 20;

Nawet Bóg nie mógłby dać takiego pozytywnego przykazania lub upoważnienia, gdyż stałoby to w sprzeczności z Jego absolutną prawdą i świętością” – Pius XII, przemówienie „Ci resce”.

 

Prócz powyższego istnieje jeszcze parę racjonalnych przesłanek, pozwalających się domyślać, iż w Kanie Galilejskiej pijaństwa nie było. Są to m.in.:

1. Wino w czasach Nowego Testamentu było o wiele słabe i niskoprocentowe. Napój był wówczas mieszany z wodą w różnych proporcjach. Najczęściej było tak, że na jedną część wina przypadało od trzech do czterech części wody. Upicie się zatem ówczesnym winem wymagało znacznie większych ilości owego napoju niż obecnie.

2. Tradycyjne żydowskie wesele mogło trwać nawet 7 dni z udziałem więcej niż 100 osób (mogło to być nawet 200, 300 czy jeszcze więcej osób). Nie można wykluczyć, iż do rzadkości nie należały, w tamtym czasie i miejscu, wesela, na których zjawiało się ok. 500 osób. Wszak żydowskie rodziny często były wielodzietne i wielopokoleniowe.

3. Wesele żydowskie obfitowało w jedzenie i skoczne, a więc wyciskające wiele potu (rozdzielnopłciowe) tańce, co dodatkowo zmniejszało niebezpieczeństwo upicia się.

 

Nie ma więc co się łudzić dorabiając do swych grzechów naciąganą egzegezę wybiórczo dobranych fragmentów Biblii. Słowo Boże w żadnym ze swych miejsc nie pochwala ani nie usprawiedliwia pijaństwa. Nie ma też w Piśmie świętym ani słowa o tym, by którykolwiek z weselników w Kanie Galilejskiej się upił. Cud dokonany na tym wydarzeniu przez Pana Jezusa nie wyrażał aprobaty dla choćby „tylko” okazjonalnego upicia się, ale służył m.in. pokazaniu, iż moralnie dozwolone jest picie napojów alkoholowych z umiarem.