Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Zamachowiec z Orlando – terrorysta, bicz Boży, a może „Żołnierz Wyklęty”?

Zapewne wszyscy z Czytelników tej strony wiedzą już o tragicznym wydarzeniu z Orlando na Florydzie w USA, gdzie 12 czerwca b. roku doszło do krwawej napaści na jeden z działających tam klubów gejowskich, w wyniku której śmierć poniosło 49 przebywających tam osób. Sprawcą tej masakry był Omar Mateen, 29-letni mieszkający w Stanach muzułmanin afgańskiego pochodzenia. Większość z mych Czytelników zapewne też domyśla się, iż  tak jak w wypadku podobnego rodzaju samosądów ja tradycyjnie takowe ganię, gdyż od karania pewnych grzechów i nieprawości są władze cywilne, a nie działający mocą swego prywatnego rozeznania poszczególni obywatele. Po to Pan Bóg dał narodom i społecznościom rządy, by te używały miecza karząc zło i złych, a nie by każdy sam rościł sobie prawo do bycia sędzią, prokuratorem oraz katem. To prawda, że dziś władze cywilne się z obowiązku karania pewnych występków często nie wywiązują, ale w takich wypadkach należy raczej cierpliwie znosić nierepresjonowane zło niż dokonywać samosądów, gdyż coś takiego może owocować jeszcze większym nieporządkiem moralnym niż zło, które się w ten sposób cierpi i toleruje.

Moje stanowisko w kwestii różnego rodzaju samosądów jest jasne i konsekwentne. Nie popieram takowych niezależnie, czy są dokonywane z prawa, czy z lewa, czy ich ofiarami padają ludzie dobrze czy występni. Czytam jednak wypowiedzi różnych prawicowców ganiących Omara Mateena za to, iż w akcie samosądu zabił prawie 50 „gejów”i zastanawiam się, czy przypomną sobie oni o swej dzisiejszej argumentacji wówczas, gdy przyjdzie im chwalić  hasło”Żołnierze Wyklęci”? Czy bowiem „Wyklęci” którzy w atakach samosądu zabijali np. członków PPR i PZPR postępowali lepiej od Omara Mateena? Który rząd, który sąd dał im upoważnienie do wymierzania kary śmierci za przynależność do komunistycznej bądź socjalistycznej partii? Oczywiście, że takiego prawa nie dał im żaden sąd ani rząd, włącznie z emigracyjnym rządem w Londynie, który nie dał jakiemukolwiek „Wyklętemu” prawa do zabijania kogokolwiek. W perspektywie zatem etycznej zabijający członków PPR i PZPR „Wyklęci” byli sprawcami krwawych samosądów podobnie jak rozstrzeliwujący homoseksualistów w Orlando muzułmanin Omar Mateen. Niestety obawiam się jednak, że te proste i logiczne porównania nie dojdą jednak do głosu, gdy będzie mowa o „Wyklętych”.

Mimo jednak moralnej nagany jaką należy obdarzyć czyn Omara Mateena myślę, iż nie wyklucza się to z tym, iż można o nim powiedzieć, iż w pewnym, raczej pośrednim sensie, był on narzędziem Bożego gniewu wobec czynnych homoseksualistów. Pismo święte mówi bowiem nieraz o sprawcach jeszcze bardziej złych niż dokonany przez Mateena czynów, właśnie w ten sposób, iż byli oni narzędziami Bożej kary. Dobrym tego przykładem jest choćby postępowanie Antiocha IV, który pod sankcją kary śmierci zakazał Żydom praktykowania objawionej przez Boga religii, bezczeszcząc przy tym judaistyczne świątynie poprzez urządzanie w nich bałwochwalczych ceremonii i rozwiązłych imprez oraz dokonując masowych rzezi tych Izraelitów, którzy chcieli trzymać się Mojżeszowego Zakonu. Mimo to, te okrucieństwa, niesprawiedliwości oraz ucisk prawdziwej religii zostały nazwane w Biblii Bożą karą, która została zesłana „nie po to by zniszczyć (Izraelitów), ale by (ich) wychować„; „gniewem Wszechmogącego, który sprawiedliwie spadł na nasz naród” (2 Machabejska 6: 12; 7: 38). Nie znaczyło to jednak, iż Bogu podobało się to co czynił Antioch IV, ale raczej, że Stwórca w swej wszechmocnej opatrzności tolerował jego bardzo złe postępowanie (choć mógł mu zapobiec), po to by skarcić grzechy Żydów. Jednocześnie jednak temu samemu Antiochowi w Piśmie świętym zapowiedziane jest, iż „nie umknie z rąk Bożych” oraz, że „na sądzie Bożym poniesie sprawiedliwą karę za pychę” (2 Machabejska 7: 31; 36). Jest to być może nieco trudne i skomplikowane do pojęcia dla naszych ograniczonych ludzkich rozumów, ale po prostu trzeba przyjąć „na wiarę”, iż tak właśnie jest, skoro Słowo Boże o tym jasno mówi. Skoro więc nawet tak niegodziwy i bezbożny człowiek jak Antioch IV mógł być narzędziem Bożej kary, to tym bardziej takim „Bożym biczem” na homoseksualistów mógł być Omar Mateen,