Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Dlaczego dobrze jest, gdy niewiasty nakrywają głowy w kościele (i poza nim)?

Trudno by było znaleźć bardziej wyrazisty przykład praktyki, która jeszcze relatywnie niedawno była powszechna, a dziś jest (w naszym kręgu kulturowym) niemal nieznana, niż zwyczaj noszenia przez niewiasty nakryć głowy i to nie tylko w kościele, ale nawet różnych miejscach publicznych. Choć dziś coś takiego kojarzone jest głównie z islamem, to jednak przez dobrych 19 wieków było codziennością chrześcijańskich społeczności i krajów. Ba, jeszcze przez większą część XX wieku chrześcijanki zwykły nosić przynajmniej symboliczne nakrycia głowy (np. małe kapelusiki), jak również  unikały pokazywania w miejscach publicznych rozpuszczonych włosów (spinając i zaplatając je na różne sposoby). Myślę, zresztą, że większość z czytających te słowa, pamięta jeszcze swe mieszkające na wsiach babcie w chustkach na głowie.

Skąd się wziął ów zwyczaj? Czy był on tylko przestarzałym kulturowym reliktem, z którego rezygnując nie straciliśmy niczego ważnego? I jak to się stało, że we względnie krótkim okresie czasu został on tak powszechnie wyparty z naszych krajów i kościołów?

O obowiązku nakrywaniu głowy przez niewiasty przynajmniej w czasie modlitwy i prorokowania w jasny sposób naucza Nowy Testament w następujących słowach:

Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona.  Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę!  Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny.To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny.  Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny.  Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów. Zresztą u Pana ani mężczyzna nie jest bez kobiety, ani kobieta nie jest bez mężczyzny.  Jak bowiem kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę. Wszystko zaś pochodzi od Boga.Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie.Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania, ani my, ani Kościoły Boże” – 1 Koryntian 11: 5-16.

Dziś w teologii większości wyznań chrześcijańskich powszechne jest relatywizowanie tego apostolskiego nauczania poprzez sprowadzanie go do ulegania stricte kulturowym uwarunkowaniom danych czasów. Mówi się mianowicie, iż w ramach kultury grecko-rzymskiej (pośród której częściowo powstawał Nowy Testament) niewiasta z odkrytymi włosami w miejscu publicznym była widokiem porównywalnym do kobiety, która np. pojawiła by się na ulicy europejskiego miasta w stroju topless (czyli z odsłoniętymi piersiami). Ten argument jest jednak bardzo słaby, gdyż starożytne wizerunki przedstawiające kobiety mieszkające niegdyś w Imperium Rzymskim niejednokrotnie ukazują owe z odsłoniętymi głowami, tak też wątpliwym jest twierdzenie, jakoby w kulturze grecko-rzymskiej zwyczaj zasłaniania włosów przez osoby płci pięknej był powszechną praktyką. Poza tym, treść cytowanego powyżej fragmentu o nakrywaniu przez niewiasty głów w czasie modlitwy w żaden sposób nie wskazuje, iż chodziło w tej zasadzie o uszanowanie jakichś zmiennych kulturowo lokalnych obyczajów. Wszak, czy gdyby za tą regułą stała taka intencja, św. Paweł Apostoł nie uzasadniałby to raczej względem na „sumienia innych”, „niegorszeniem braci”, etc? Taką argumentację wszak stosował on np. w odniesieniu do spożywania mięsa ofiarowanego wcześniej bożkom, jednak w przypadku nakrywania włosów przez niewiasty mówił on o rzeczach zdecydowanie bardziej obiektywnych i stałych, a więc np. o porządku ludzkiej natury, względzie na Aniołów (a nie ludzi) czy też tym, że najpierw został stworzony mężczyzna, a dopiero później niewiasta. Wszystkie te rzeczy nie należą do rzeczywistości należących do tej czy innej kultury, tych czy innych czasów, ale stanowią elementy niezmiennego Bożego oraz naturalnego porządku. Wreszcie, argumentacja, jakoby nakaz nakrywania głów przez niewiasty w czasie modlitwy była relatywnie kulturowym zwyczajem nie za bardzo przystaje do faktu, iż był on podtrzymywany przez 20 wieków kościelnej dyscypliny. Gdyby ów obyczaj był rzeczywiście uzależniony od szacunku względem określonej lokalnej kultury, to dlaczego był on podtrzymywany przez przeszło 1900 lat mimo wszak zmieniających się czasów, stylów, mód, a także tego, iż Kościół ze swą misją docierał do różnych krajów i kultur, w których nakrywanie głów przez niewiasty nie zawsze było rozpowszechnione?

Ba, omawiana praktyka, była nauczana nie tylko w odniesieniu do sytuacji modlitwy i przebywania na terenie kościołów, ale również mówiono o jej zasadności i stosowności w kontekście ogółu publicznych sytuacji. I tak np. w różnych starożytnych pismach oraz dokumentach kościelnych możemy przeczytać co następuje:

Jeśli chcesz być wierną chrześcijanką, troszcz się o swojego męża, staraj się podobać tylko jemu, na ulicy zasłaniaj głowę, bo zasłaniając unikasz wzroku wścibskich ludzi” – Konstytucje Apostolskie, I: 8, 23.

Jeśli tedy jesteś prawdziwą chrześcijanką, staraj się podobać tylko swemu mężowi; w tym celu, gdy wychodzisz na ulicę, zasłoń sobie twarz szatą, by w ten sposób ukryć piękność swoją. I nie maluj twarzy, jaką ci z natury dał Bóg. Idąc zaś, miej wzrok spuszczony ku ziemi, suknia zaś niech zakrywa całą twoją postać” – „Didaskalia, czyli katolicka nauka Apostołów”, III.

Z kolei, w żywocie św. Jakuba, jednego z żyjących w IV wieku biskupów, czytamy, iż ów w cudowny sposób skarcił niewiasty m.in. za to, iż w miejscu publicznym owe patrzyły się na niego w sposób śmiały, nie mając na swych głowach nakryć. Owe skarcenie polegało zaś na tym, iż na pewien czas, włosy tych kobiet stały się całe pokryte siwizną. Przytaczający to wydarzenie ks. Piotr Skarga opatrzył je takim komentarzem:

Niech się i w tym postrzegą, aby głowy swoje pokrywać jako naucza Apostoł, dla takiego wzgorszenia umiały. Bo te słusznie taką siwizną są skarane, które głowy odkryte miały, iż je napotem kryć, wstydząc się onej swej szpetności, musiały„.

Można się jednak spytać o głębsze uzasadnienie zasady nakrywania włosów przez niewiasty. Już w cytowanym wyżej nauczaniu św. Pawła Apostoła widzimy jedno z takich uzasadnień. A mianowicie, iż kobiety winny nakrywać głowy w czasie modlitwy „jako znak poddania ze względu na aniołów„. Słowa te zostały wypowiedziane w kontekście dłuższego wywodu Apostoła o tym, iż najpierw został stworzony mężczyzna, a dopiero później niewiasta i że „mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny”. Tak więc chodzi o to, iż nakrycie głowy u niewiasty ma być zewnętrznym symbolem i oznaką uznawania Bożego porządku stworzenia, w którym to kobieta podlega zwierzchnictwu mężczyzny.

Innym powodem, dla którego dobrze jest, by niewiasty nakrywały włosy jest to, iż rozpuszczone włosy u kobiety są w oczywisty sposób ważnym elementem jej piękna i zmysłowego powabu. Myślę, że każdy mężczyzna może to bez trudu dostrzec, a także same kobiety w ten czy inny sposób to wiedzą albo przynajmniej wyczuwają, wkładając wiele wysiłku i uwagi w ich pielęgnację, uczesanie, fryzowanie, farbowanie, etc. Ponadto, jest chyba pewnego rodzaju prawidłowością, iż w sytuacjach seksualnej intymności kobieta rozpuszcza swe włosy, o ile wcześniej miała je spięte, co w dodatkowy sposób pokazuje fakt, iż ten element niewieściej urody jest mocno zmysłowy (skoro ma służyć potęgowaniu erotycznego napięcia). I właśnie dlatego niewiasty powinny przykrywać swe włosy zwłaszcza w czasie modlitwy. W obliczu Bożego majestatu nie jest wszak czymś stosownym by kobieta eksponowała swe zmysłowe piękno, ale za to powinna w pewien sposób się uniżać, ukrywając je i tonując. Myślę, że w pewien sposób można to odnieść też do różnych sytuacji publicznych i nie jest przypadkiem, iż ogólny upadek zasad skromnego i wstydliwego ubierania się pośród niewiast naszego kręgu kulturowego zbiegł się z odstępowaniem od zakrywania czy też przynajmniej upinania albo splatania włosów przez kobiety (w postaci np. koków, warkoczy, kitków, etc.). Nie chcę w ten sposób bynajmniej jednoznacznie powiedzieć, iż publiczne pokazywanie się przez niewiastę w rozpuszczonych włosach jest materią choćby i „tylko” powszedniego grzechu, jednak z pewnością jest pewnym elementem szerszego procesu osłabiania i niszczenia naturalnych oraz tradycyjnych kanonów skromności oraz wstydliwości. Dlatego też dobrze, by było powrócić do obyczajowości w ramach, której niewiasty idąc nie tylko do kościoła, ale również na ulicę, sklepu, kawiarni, przykrywały swe włosy albo przynajmniej je upinały albo splatały w różny sposób – podobnie, jak właściwe by było powrócenie do zwyczaju codziennego pozdrawiania się również przez świeckich słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”, chociaż nie twierdzę bynajmniej, że osoby, które tak dziś nie czynią, popełniają coś obiektywnie złego czy występnego. Tak też, żeby była pełna jasność w tej kwestii – nie jestem w stanie powiedzieć, iż publiczne pokazywanie się przez niewiasty w rozpuszczonych włosach jest czymś obiektywnie złym, jednak z pewnością ich zakrywanie albo spinanie w takich sytuacjach stanowi coś godnego pochwały i doradzania.

I jeszcze na koniec: nie jest chyba przypadkiem, iż odchodzenie od nakrywania głów przez niewiasty zbiegło się z postępami, jakie w naszej kulturze i społeczeństwach czynił ruch feministyczny, a także seksualny libertynizm. Same feministki jeszcze bowiem w XIX wieku mówiły o tym, że ów zwyczaj jest znakiem poddania się kobiety władzy mężczyzn, a więc czymś, czego wyznawczynie tej ideologii szczerze nienawidzą.