Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Dlaczego dobrze jest, gdy mężczyźni noszą brody?

Choć dziś broda u mężczyzn jest kojarzona zwykle z radykalnymi muzułmanami albo ewentualnie tzw. hipsterami, w dawniejszych czasach ów naturalny atrybut męskiego wyglądu był dość popularny również w naszym, czyli chrześcijańskim i europejskim kręgu kulturowym. Można tak przynajmniej wnioskować po zachowanych portretach i wizerunkach czynionych w poprzednich stuleciach, a pokazujących mężczyzn różnych stanów i warstw społecznych (królów, książąt, rycerzy, żołnierzy, księży, zakonników, etc.). Na większości takich starszych obrazów mężczyźni noszą widoczny zarost, a tylko w niektórych okresach sprzed XX stulecia, męska broda wydaje się być w zaniku i głównie dotyczy to tych czasów, które charakteryzowały się większym rozluźnieniem obyczajów (jak np. renesans) lub też tendencją do zniewieściałości również w wyglądzie osób płci męskiej (jak to miało miejsce w XVIII wieku, gdzie brak zarostu u mężczyzn towarzyszył też temu, iż nosili oni peruki, a nawet pudrowali i malowali swe twarze).

Dziś, niewielu ludzi wydaje się widzieć w noszeniu bądź nienoszeniu brody wyraz czegoś głębszego, traktując ów zwyczaj bądź jego brak zdecydowanie bardziej w kategoriach estetyki i wygody aniżeli wiary czy moralności. Dobrze jest więc, przyjrzeć się tej kwestii właśnie od bardziej religijnej i etycznej strony. Czy Bóg jest zainteresowany tym aspektem męskiego wyglądu, czy może jednak jest to kwestia całkowicie obojętna i wolna od jakichkolwiek choćby i wyraźniejszych sugestii?

Już samo spojrzenie na Pismo święte, pozwala nam stwierdzić, iż podejrzanym jest wskazane wyżej współczesne bardzo fakultatywne podejście do noszenia brody przez mężczyzn. Jedną wszak z zasad postępowania, które Bóg objawił w Starym Przymierzu była następująca, a skierowana do mężczyzn norma:

Nie będziesz golił włosów po bokach brody” (Kapłańska 19: 27).

Nie przypadkowo też chyba, brak zarostu u mężczyzn i ogolona twarz jest kojarzona w Piśmie świętym ze wstydem, smutkiem, hańbą i karą. Na przykład, w księdze Izajasza zostało zapisane co następuje: „Córa Dibonu wstąpiła na wyżyny, by płakać; nad Nebo i nad Medebą Moab lamentuje. Ostrzyżona każda jego głowa, każda broda zgolona(tamże: 15: 2, podkreślenie moje MS). Podobnego rodzaju aluzje i odniesienia znajdujemy też w takich miejscach Biblii jak np.: Izajasz 7: 20; II Samuel 10: 4 – 5.

Nie jest też żadną tajemnicą, iż nasz Pan Jezus Chrystus nosił brodę, gdyż w jednej z proroczych zapowiedzi tyczących się Jego osoby i życia jest napisane:

 „Podałem grzbiet mój bijącym  i policzki moje rwącym Mi brodę.  Nie zasłoniłem mojej twarzy  przed zniewagami i opluciem” (Izajasz 50: 6, podkreślenie moje MS).

 

Jeśli zaś przyjrzymy się nauczaniu Ojców Kościoła i wczesnych kościelnych dokumentów widzimy, iż przytoczone wyżej wskazówki Pisma świętego na ów temat interpretowali oni bardzo kategorycznie, jednoznacznie i surowo. Pozwolę sobie przytoczyć zaledwie kilka takich wypowiedzi:

Oto wynalazek mężczyzn zniewieściałych, zakradających się do kobiecych komnat, obojnaków i rozpustnych bestii, a polega on na podstępnej i bezbożnej zasadzce. Bóg chce, by kobieta była gładka, pyszniąca się jedynie włosami niczym konie grzywą,  mężczyznę zaś upiększa zarostem niczym lwa. Wszak i broniące ptactwa koguty są przystrojone w grzebień. Bóg przywiązuje wielką wagę do owłosienia i nakazuje mu się pojawiać u mężczyzn na kosmatych piersiach wraz z używaniem rozumu, a podziwiając męską powagę uczcił ją bielejącą brodą (…) Broda jest więc cechą mężczyzny. Ona świadczy o jego męstwie i że będąc starszy od Ewy, uosabia silniejszą naturę. (…) Jest więc świętokradztwem występowanie przeciwko owłosieniu będącemu naturalną cechą mężczyzny. Upiększanie się przez depilację, rumienię się przy tych słowach, jest w przypadku mężczyzn przejawem zniewieściałości, u kobiet zaś rozpusty. Jedno i drugie należy usunąć bezwzględnie z naszego społeczeństwa. (…) W żaden sposób nie należy poddawać się depilacji, gdyż to jest wbrew woli Bożej, która policzyła każdy włos zarostu (…) Nie należy wyskubywać włosy, ale żądze” – Klemens Aleksandryjski, „Wychowawca” , Księga III, 18 – 20.

W ich zwyczajach nie było dyscypliny. U mężczyzn ich brody były  zniszczone (…) Broda nie może być oskubana” – św. Cyprian z Kartaginy.

Nie wolno ci też golić zarostu na brodzie oraz wbrew naturze zmieniać wyglądu ludzkiej twarzy; powiada bowiem Prawo: „Nie będziecie golić waszej brody” (Lev. 19: 27). Twarz bez zarostu Bóg Stwórca przeznaczył dla kobiet, a uznał ją za niestosowną dla mężczyzn. Jeśli golisz się po to, aby zyskać na urodzie, sprzeciwiasz się Prawu i będziesz wstrętny przed Bogiem, który cię stworzył na swój obraz. Jeśli więc chcesz podobać się Bogu, unikaj  wszystkiego, czym On się brzydzi, i nie czyń niczego, co Mu się nie podoba” – Konstytucje Apostolskie, I: 3, 11 – 12.

 

Widać więc, iż nauczanie Pisma świętego i Ojców Kościoła co najmniej uznaje za stosowne, by mężczyźni zapuszczali brody oraz odradza im ich zgalanie. Jakie jest jednak bardziej racjonalne i zdroworozsądkowe wytłumaczenie takiej postawy?  Cóż, w części wypowiedzi zostało już ono dość mocno wyeksponowane. Otóż, jest częścią, stworzonej przez Boga natury mężczyzny, iż wraz z jego dojrzewaniem do pełnienia właściwych mu funkcji, na jego twarzy pojawia się też zarost. Jest to więc jeden z zewnętrznych i naturalnych atrybutów jego męskości, który odróżnia go od niewiast. Powstaje więc pytanie, czy aby na pewno za rzecz stosowną należy uznać te z pielęgnacyjnych zabiegów, które w dość wyraźny sposób upodabniają mężczyzn do niewiast? Czy do podejrzanych form poprawiania stworzonej przez Boga natury nie należy pozbywanie się przez mężczyzn ich naturalnego atrybutu jakim jest zarost na twarzy? Czyż prorok Dawid, będąc natchnionym przez Ducha Świętego, nie mówił: „Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie  stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła(Psalm 139: 13 – 14, podkreślenie moje – MS)? Można by więc zapytać, czy zarost na męskiej twarzy nie jest elementem tegoż cudownego i godnego podziwu Bożego planu stworzenia?  A jeśli jednak takowym jest, to czy czymś stosownym jest ów usuwać?

Niektórzy jednak, wysuwają następujący argument i pytanie: „Jeśli zapuszczanie przez mężczyzn brody jest dobre i wskazane, to dlaczego diecezjalne duchowieństwo Kościoła łacińskiego zarostu na ogół nie nosi i co więcej jest to mu odradzane na podstawie jednego z przepisów Prawa Kanonicznego z 1917 roku?”.

Cóż, można na to odpowiedzieć stwierdzeniem historycznego faktu, iż zwyczaj golenia przez nie-zakonnych księży rytu łacińskiego zarostu na twarzy zaczął się upowszechniać w późniejszym okresie, prawdopodobnie po to, by takowi duchowni różnili się w swym wyglądzie od prawosławnych księży oraz mężczyzn innych warstw społecznych, gdzie zapuszczanie brody było popularne. Jednak przez kilkanaście wieków, również księża łacińscy często nosili brody i co więcej wynikało to z wczesnej tradycji kościelnych wyrażonej choćby w kanonie 25 Synodu w Galii (odbywającym się w l. 475 – 485), gdzie czytamy: „Duchowny niech nie robi fryzury, ani nie goli brody„. Poza tym, owa późniejsza zasada golenia przez duchownych zarostu na twarzy nie była prawem powszechnym Kościoła – które wedle tradycyjnej teologii cieszy się przywilejem nieomylności – ale tyczyła się tylko jego części, gdyż pośród duchowieństwa zakonnego jeszcze do czasów Soboru Watykańskiego II normą było zapuszczanie bród. Ostatecznie więc rzecz biorąc, nie jest wykluczone, iż wspomniana reguła golenia przez diecezjalnych duchownych bród była zasadą skażoną ludzką omylnością i niedoskonałością.

 

Kończąc, chciałbym jednak stwierdzić, iż powyższe wywody nie oznaczają z mej strony sugestii, jakoby mężczyźni z ogolonymi twarzami grzeszyli czy popełniali coś z natury swej złego. Nie wszystkie bowiem rzeczy, które warto propagować i doradzać muszą być nakazane pod sankcją grzechu. W przypadku brody sądzę zaś, iż jej zapuszczanie należy traktować bardziej w kategoriach czegoś „zdecydowanie doradzanego” aniżeli „nakazanego Prawem Bożym”. Uważam więc, iż mężczyzna, który goli swą twarz nie grzeszy i nie czyni czegoś samego w sobie wstrętnego, ale w pewien sposób oddala się od Bożego ideału i wzoru męskiego wyglądu. Dobrze jest więc mężczyznom nosić brody i zachęcać do tego innych.