Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Jak powinna wyglądać naprawdę konsekwentna i sprawiedliwa ustawa zakazująca aborcji?

W związku z obecnie dyskutowanym projektem ustawy przewidującym całkowity (lub „prawie całkowity” – zależnie od interpretacji) zakaz bezpośredniej aborcji, w środowiskach konserwatywnych i katolickich daje się wyczuć entuzjazm który można by wyrazić słowami: „Oto wreszcie po latach zgniłego kompromisu może będzie wreszcie w pełni konsekwentny zakaz aborcji„. Wielu ludzi ma skłonność do egzaltacji, uproszczeń i przesady, dlatego też nie jest dziwnym, iż postulowane zaostrzenie zakazu zabijania nienarodzonych dzieci jest właśnie w ten sposób odbierane, zwłaszcza, w sytuacji, gdy rzeczywiście projekt tego prawa w porównaniu ze stanem prawnym istniejącym w naszym kraju po 1993 roku stanowi wielki krok naprzód. Mimo wszystko, nie wydaje się, by można powiedzieć, iż obecnie postulowany zakaz aborcji byłby prawem w każdym ze swych aspektów konsekwentnie chroniącym i uznającym ludzką godność nienarodzonych dzieci. Popatrzmy bowiem na to, jak wyglądałby rzeczywiście w pełni konsekwentny i sprawiedliwy zakaz aborcji.

Po pierwsze: uznanie ludzkiej godności nienarodzonych dzieci pociąga za sobą logiczny wniosek, iż w takim razie krwawe zamachy na ich życie powinny być zagrożone takimi samymi sankcjami karnymi jak zabijanie urodzonych już ludzi. Jeśli np. w danym prawodawstwie morderstwo narodzonego człowieka jest zagrożone karą od lat 8 do dożywocia, to – przyjmując założenie, że poczęte dziecko też jest człowiekiem – taka sama sankcja winna być przewidziana za aborcję. Co byśmy powiedzieli, gdyby np. surowość kary za morderstwo byłaby uzależniona od tego, czy tyczyło się ono białego człowieka  czy przedstawiciela rasy czarnej? Gdyby zabicie białego było zagrożone karą od 8 lat do dożywocia, a uśmiercenie czarnego karane byłoby co najwyżej 5-letnim więzieniem? Takie prawo byłoby uznane za oczywisty przejaw rasizmu i niemal cały świat byłby nań oburzony. Trudno więc uznać za konsekwentny i sprawiedliwy zakaz aborcji, w którym przewiduje się 5-letnią za ów czyn, a nie 15-letnią, 25-letnią albo dożywotnią odsiadkę we więzieniu (tak jak karze się w naszym kraju morderstwo urodzonych już ludzi).

Po drugie: tak jak tradycyjnie karane jest podżeganie i pomocnictwo w zabiciu urodzonego już człowieka, tak zachowania te powinny być też karane w przypadku aborcji. A więc np. odpowiednia sankcja karna winna być przewidziana dla mężczyzn namawiających swe kobiety do przerwania ciąży, dających im na ten cel pieniądze, w istotny sposób ułatwiających im uczynienie tego (np. przez podwiezienie na miejsce dokonania tej zbrodni). Tymczasem w obecnym projekcie ustawy o zakazie aborcji przewiduje się karę tylko za doprowadzenie do aborcji za pomocą przymusu lub podstępu, pozostawiając wolnym od jakichkolwiek sankcji karnej inne, a wymienione wyżej formy współpracy z tym morderstwem. Jeśli więc np. dany mężczyzna bez stosowania fizycznej czy psychicznej przemocy namawiałby swą żonę albo kochankę do zabicia ich nienarodzonego dziecięcia, to w świetle takiego prawa nic by mu nie groziło? Czy to jest rozwiązanie konsekwentne i sprawiedliwe?

Po trzecie: zakazane i karalne winno być każde bezpośrednie zabicie nienarodzonego dziecka, niezależnie od tego, jaki jest jego stan fizyczny, w jaki sposób zostało ono poczęte oraz czy jego rozwój zagraża zdrowiu lub życiu matki. Nawet wszak w tym ostatnim wypadku wątpliwe bardzo byłoby przenoszenie znanej z prawa karnego sytuacji „obrony koniecznej” na legalność zabicia dziecka, gdyż samo ono nie podejmuje żadnych aktywnych i agresywnych działań przeciwko komukolwiek. Zagrożenie, które takie dziecię może sprawiać dla swej matki, nie wynika więc z jego wyboru, ale stanowi efekt niezależnych od niego biologicznych defektów. Czymś niesprawiedliwym byłoby zatem bezpośrednie zabicie takiego dziecięcia, a więc np. rozerwanie go na kawałki, wyssanie go za pomocą rury czy też wstrzyknięcie w jego organizm trucizny – nawet, gdyby w ten sposób chciało się ratować życie matki. Czym innym są jednak działania ukierunkowane na leczenie matki, które same w sobie  nie są ukierunkowane za zabicie dziecka, ale ich ubocznym efektem może być jego śmierć (np. podawanie chorej na raka matce chemioterapii). Takie czynności są moralnie dozwolone i powinny być też dozwolone prawnie. Wydaje się zaś, że w tym konkretnym aspekcie twórcy omawianego projektu o aborcji wykazali się konsekwencją, gdyż przewidują oni, iż: „Nie popełnia przestępstwa (…), lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego  jest następstwem działań leczniczych, (podkreślenie moje – MS) koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego”. Inną sprawą jest jednak to, że niektórzy z obrońców tego projektu wydają się nie rozumieć literalnego znaczenia tego zapisu i przekonywać opinię publiczną, iż ów projekt pozwala na aborcję w sytuacji zagrożenia życia matki. Dzięki Bogu, jednak nie pozwala – przynajmniej jeśli interpretujemy go w miarę normalny sposób.

Po czwarte: zasadniczo rzecz biorąc za aborcję powinny być karane kobiety zlecające lekarzom jej przeprowadzenie. I w tym wypadku, można powiedzieć, że twórcy omawianego projektu wykazali się konsekwencją, gdyż nie proponują absolutnej bezkarności niewiast w wypadku, gdy te zabijają swe poczęte dzieci, a jedynie przewidują możliwość nadzwyczajnego złagodzenia albo odstąpienia od wymierzania im kary w pewnych wypadkach. Jest to rozwiązanie o wiele bardziej logiczne, zdroworozsądkowe i sprawiedliwe od tego, co w tej sprawie doradzają polscy biskupi (albo ich pewna część, gdyż trudno jest ustalić, czy aby na pewno wszyscy z nich są zwolennikami takiego rozwiązania), którzy niedawno mieli stwierdzić, iż kobieta dokonująca przerwania ciąży winna być z samej zasady bezkarna.

 

Czy zatem mamy wreszcie do czynienia z całkowicie bezkompromisowym, konsekwentnym i sprawiedliwym projektem prawa zakazującego aborcji? Jak widać przynajmniej w dwóch punktach, nie można tego powiedzieć. Nie jest bowiem konsekwentnym proponowanie znacznie niższych kar za zabicie nienarodzonego dziecka niż za zabicie narodzonego człowieka. Nie jest zaś sprawiedliwym utrzymywanie bezkarności dla ludzi zachęcających, namawiających bądź ułatwiających kobiecie dokonanie aborcji. W innych jednak aspektach projekt ten z pewnością jest jednak wielkim krokiem ku konsekwentnemu, sprawiedliwemu i bezkompromisowemu zakazowi zabijania nienarodzonych dzieci.