Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

O tym, dlaczego zaborcy byli legalną władzą dla Polaków

Kiedy przypomina się biblijną prawdę odnośnie tego, iż „nie ma władzy jak tylko od Boga” (Rzymian 13: 1) często jako kontrargument pojawiają się raczej retoryczne pytania w stylu: „To władza Hitlera albo Stalina też była od Boga?” albo: „Władza zaborców nad Polską była od Boga i nie należało się jej przeciwstawiać?„. Nazwałem te pytania mianem „raczej retorycznych”, gdyż w sposobie, w jaki są one zadawane, a także w kontekście poprzedzających i następujących po nich wypowiedzi, da się najczęściej odczuć, iż celem takowych jest zakwestionowanie wskazanej wyżej prawdy. Cóż, ze swej strony w tym tekście, mam zamiar pokazać to, dlaczego my jako Polacy powinniśmy uważać rządzące niegdyś nami państwa zaborcze za legalną również w stosunku do naszych przodków władzę. Legalną, to znaczy taką, której jako Polacy byliśmy zobowiązani w sumieniu okazywać posłuszeństwo, szacunek i cześć (oczywiście nie w sensie absolutnym i bezwzględnym, ale ograniczone przez wzgląd na Boże przykazania).

Istnieje, zatem kilka ważnych powodów, by właśnie w ten sposób traktować rządzących niegdyś Polską zaborców. Oto te powody:

1. Ostatni król Polski przekazał państwom zaborczym władzę nad naszym krajem i mało ważne jest, że uczynił to pod presją czy przymusem. Tak to już jest, że rządzących ma się na dobre i na złe i nieraz cały naród musi ponosić skutki ich decyzji.
Podobnie, Pan Jezus uznawał legalność okupacyjnej władzy Imperium Rzymskiego nad Jego ojczystym krajem. Być może było to spowodowane tym, iż wcześniej zwierzchnicy Izraela porozumieli się co do uznania zwierzchności Rzymu nad ich krajem – sytuacja w pewnych aspektach podobna, co w zaborach w Polsce.
2. Zaborcze władze były uznawane za legalne przez hierarchię kościelną, w tym przez papieża Grzegorza XVI, który w encyklice „Cum primum” piętnując powstanie listopadowe nazwał je „podniesieniem głowy przeciw legalnej władzy książąt” oraz „wyłamaniem (Królestwa Polskiego – przyp. moje MS) spod należnego posłuszeństwa„. Niektórzy próbują niwelować wymowę tych jasnych papieskich słów powołując się na treść prywatnej audiencji, jakiej ten sam Grzegorz XVI udzielił hrabiemu Czartoryskiemu, a której ów papież miał powiedzieć, iż wcale nie ganił w ten sposób Polaków, a powstanie listopadowe potępił pod presją Rosji. Jednak nawet, gdyby uznać ową relacją za całkowicie autentyczną i bezbłędną (co wcale nie jest rzeczą pewną zważywszy na samą specyfikę tej sytuacji) to i tak Magisterium Kościoła jest wyrażane w publicznie publikowanych encyklikach, a nie jakichś nieoficjalnych wspomnieniach tych czy innych osób z udzielanych im prywatnych audiencji.
3. W XIX wieku i tak nie istniał żaden alternatywny ośrodek polityczny, który w opozycji do władz zaborczych mógłby rościć sobie prawo do legalnej władzy nad naszym krajem i narodem. Nawet, gdyby uznać, iż Konstytucja 3 maja wciąż obowiązywała, to i tak na jej podstawie nie dałoby się w większej części XIX stulecia wskazać na innego niż zaborcy prawowitego władcę naszego kraju, gdyż linia dziedziczna przewidziana przez tę konstytucję wygasała na Marii Auguście Wettyn, a i ona nie zgłaszała żadnych pretensji do polskiej korony.

4. W dziewiętnastym wieku ruchy niepodległościowe w Europie były silnie związane z masonerią i liberalizmem więc jest wątpliwe, aby ich zwycięstwo w Polsce stanowiło lepszą alternatywę dla mniej czy bardziej konserwatywnych rządów naszych zaborców. A nie zapominajmy o tym, iż oba polskie powstania narodowe, jakie miały miejsce w owym stuleciu, w dużej mierze były inspirowane przez masonów. Oczywiście, że niektóre postulaty masonerii i liberałów były słuszne, tym nie mniej jednak część z nich była wątpliwa albo zła. To zaś, co było w owych postulatach godnego poparcia, często i tak było realizowane przez rządzących nami zaborców (np. zniesienie pańszczyzny chłopów), więc  w ostatecznym rozrachunku zwycięstwo sił niepodległościowych w naszym kraju, w tamtym czasie mogłoby przynieść Polsce więcej zła niż dobra.

Pora więc odłożyć na bok naszą narodową dumę i powiedzieć sobie jasno: w XIX wieku zaborcy sprawowali nad nami legalną władzę, a my nie powinniśmy podnosić przeciw nim swego „miecza”. Nie znaczy to, że nasi przodkowie mieli być im posłuszni dokładnie we wszystkim, jednak tym nie mniej powinni w nich zasadniczo rzecz biorąc uznawać ustanowione przez Boga władze i nie buntować się przeciw nim w sposób zbrojny.

 

Przeczytaj też: http://salwowski.net/2016/03/08/przeciwko-mentalnej-anarchii-i-upadkowi-zasady-szacunku-wobec-wladzy/