Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy dozwolona jest aborcja w sytuacji zagrożenia życia matki?

Choć ogólnie rzecz biorąc doktryna katolicka na temat moralnej i prawnej ochrony życia nienarodzonych jest znana, istnieje jedna sytuacja, odnośnie której nawet wśród konserwatywnych katolików istnieją poważne wątpliwości i niejasności co do tego, jakie jest rzeczywiste nauczania Kościoła na ów temat. Chodzi mianowicie o kwestię tyczącą się tego, czy jest moralnie dozwolone przerwanie ciąży wówczas, gdy ta zagraża życiu matki? Na to pytanie, zwykle słyszy się odpowiedź, iż albo w tej jednej wyjątkowej sytuacji dozwolona jest aborcja, albo też mówi się, że przerwanie ciąży nie powinno się wówczas nazywać aborcją, gdyż celem takiego zabiegu nie jest uśmiercenie nienarodzonego dziecka, ale ratowanie życia matki.

Tego rodzaju wypowiedzi, niestety mocno zaciemniają autentyczną treść nauczania katolickiego na temat owej ekstremalnej sytuacji, dlatego też warto przypomnieć, co tak naprawdę uczy w tej sprawie kościelne Magisterium.

Najprościej mówiąc, bezpośrednia i zamierzona aborcja nie jest moralnie dozwolona ani usprawiedliwiona w żadnych, choćby najbardziej ekstremalnych okolicznościach, gdyż stanowi ona akt zabicia niewinnej istoty ludzkiej. Bezpośrednie zabicie niewinnego człowieka zaliczane jest zaś przez tradycyjną moralistykę do tzw. czynów wewnętrznie złych, które nie mogą być dozwolone ani jako cel ani jako środek, choćby za ich pomocą można było osiągnąć najbardziej szlachetne cele. 

Urząd Nauczycielski Kościoła nieraz dość szczegółowo i wyraźnie wypowiadał się odnośnie tego, jaką postawę należy przyjąć wówczas, gdy rozwijająca się ciąża zagraża życiu matki.

I tak np. bł. Innocenty XI potępił opinię, wedle której dozwoloną byłaby aborcja, w przypadku, gdyby w razie zaniechania tego czynu, matka dziecka mogła umrzeć.

Pius XI w encyklice „Casti connubii” odnosząc się do wypadku, w którym za przerwaniem ciąży przemawia chęć ocalenia życia matki stwierdził, iż:

„Czy się zadaje śmierć matce, czy jej potomstwu, zawsze jest to sprzeczne z przykazaniem Boga i głosem natury: <Nie zabijaj!> (…) W obronie i zachowaniu życia obojga, matki i dziecka, chlubnie się zapisują lekarze, odznaczający się uczciwością i doświadczeniem; a przeciwnie okazaliby się zupełnie niegodnymi szlachetnego tytułu lekarza ci, którzy zamierzaliby śmierć jednego z dwojga, czy to ze względów leczniczych, czy to też z motywów źle pojętej litości”.

Pius XII z kolei, omawiając ten sam problem:

„Błędem jest formułowanie pytania w sposób alternatywny: albo życie dziecka, albo życie matki. Nie: ani życie dziecka, ani życie matki nie mogą być wydane na zatracenie. Tak w odniesieniu do jednego, jak i do drugiego, jedyną konieczną zasadą powinno być zastosowanie wszelkich możliwych środków, aby uratować życie, zarówno życie matki, jak i życie dziecka” (Przemówienie z dń. 27 listopada 1951 r., wygłoszone na kongresie „Frontu rodziny”)1.

Uroczyste potępienie wszelakiej aborcji ogłosił zaś Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”:

„mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom, w komunii z Biskupami — którzy wielokrotnie potępili przerywanie ciąży, zaś w ramach wspomnianej wcześniej konsultacji wyrazili jednomyślnie — choć byli rozproszeni po świecie — aprobatę dla tej doktryny — oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej. Doktryna ta, oparta na prawie naturalnym i na słowie Bożym spisanym, jest przekazana przez Tradycję Kościoła i nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne. Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół” (tamże, n. 62).

W powyższych wypowiedziach widać wyraźnie zarysowane dwie zasady:

– Nigdy, w sposób zamierzony nie wolno niszczyć, ani życia dziecka, ani życia matki.

– Aborcja stanowi morderstwo niewinnej istoty ludzkiej, a więc jest zakazana zawsze i wszędzie, obojętnie czy jest traktowana jako cel, czy też środek do osiągnięcia innego celu.

– Należy próbować ratować życie obojga.

Co jednak, gdy wydaje się, iż nie ma możliwości uratowania obojga, tzn. matki i dziecka? Magisterium Kościoła wyraźnie odrzuca możliwość celowego zamordowania dziecka w celu ratowania życia matki, i na odwrót. Jedynym działaniem, jakie jest dopuszczalne w tej sytuacji stanowi podjęcie działań leczniczych, których efektem ubocznym może być śmierć dziecięcia lub matki. Nie można jednak powiedzieć: „Trudno, nie mam wyjścia, muszę zabić albo dziecko, albo matkę, by ratować choć jedno życie”. Byłby to bowiem zamierzony mord popełniony na niewinnym, w celu ratowania innego niewinnego. Nie wolno też stwierdzić wówczas: „Nie chcę wprawdzie zabijać dziecka, i chciałbym, aby ono żyło, ale uczynię to, w celu ratowania matki”. Coś takiego stanowiłoby wszak przyjęcie aborcji, wprawdzie nie jako celu, ale jako środka prowadzącego do dobrego skutku. Przypominałoby to sytuację, w której na wioskę napada banda morderców i gwałcicieli. Dowodzący owymi rzezimieszkami stawia przed jednym z mieszkańców następujący dylemat: „Albo ty zabijesz jedno z niemowląt, a wówczas my zostawimy w spokoju całą wieś, albo w przeciwnym razie my wyrżniemy wszystkich mieszkańców, a kobiety dodatkowo przy tym zgwałcimy”. Ów mieszkaniec chcąc ratować całą wieś, zabiłby owe niemowlę. Jakkolwiek współczujemy ludziom znajdującym się w podobnych ekstremalnych i (w perspektywie ludzkiej patrząc) beznadziejnych sytuacjach, nie możemy przyznać racji takim pomysłom. Nie wolno zamordować choćby jednego niewinnego, aby ocalić wszystkich pozostałych niewinnych.

Ktoś jednak może odwrócić tę sytuację i powiedzieć, że odmowa dokonania aborcji na dziecku oznacza zadanie śmierci matce. Wbrew pozorom nie jest to prawidłowa analogia. W wypadku aborcji mamy bowiem do czynienia z aktywnym działaniem wprost zmierzającym do zniszczenia niewinnego życia dziecka poczętego. Lekarz w takim przypadku bierze np. szczypce i po kawałku rozrywa ciało nienarodzonego. Jest to więc aktywność, która bezpośrednio polega na mordowaniu czyjegoś życia. W wypadku odmowy przerwania ciąży nie mamy jednak z czymś takim do czynienia. Lekarz nie podejmuje żadnych aktywnych czynności, które wprost prowadziłby do zabicia matki. Nie bierze noża i nie podrzyna gardła niewieście. Jedyne co czyni w tej kwestii, to odmawia zamordowania dziecka, wiedząc, że dalszy rozwój ciąży może spowodować (vel spowoduje) śmierć matki. Choć zarówno efektem aborcji, jak i odmowy tego czynu, będzie śmierć któregoś z dwojga, to jednak istota tych dwóch zachowań jest diametralnie różna. Aborcja jest aktywnym, bezpośrednim zniszczeniem życia. Odmowa przerwania ciąży stanowi zaś rezygnację z morderczego działania, przy jednoczesnym przyjęciu faktu, iż doprowadzi to do czyjejś śmierci. Brak jest tu jednak sedna każdego morderstwa, a więc aktywnego i bezpośredniego działania mającego na celu przerwanie czyjegoś życia. Różnica pomiędzy oboma zachowaniami jest taka, jak pomiędzy strzeleniem komuś w głowę z karabinu, a wyborem kogo pierwszego będzie się ratować z budynku objętego pożarem. Jest oczywiste, że decyzja o tym, iż najpierw ratujemy kobiety, starców i dzieci, nie jest równoznaczna z aktem zamordowania pozostałych mężczyzn. Nawet, jeśli pewnym jest, że pierwszeństwo ratowania jednych, oznacza mniejszą bądź większą pewność, iż ci drudzy nie przeżyją.