Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy prawna karalność cudzołóstwa jest sprzeczna z Ewangelią?

Pan Bóg w Starym Testamencie wyraźnie nakazywał rządzącym karać nieprawości o charakterze seksualnym, nawet, gdy owe były dokonywane w sposób prywatny i bez publicznego promowania ich. W przypadku, gdy młoda kobieta nie zachowywała dziewictwa przed ślubem, miała być ukamienowana przez mężczyzn z całego miasta (patrz: Powtórzonego Prawa 22: 21 – 22). Młodych mężczyzn którzy, mimo upomnień, oddawali się rozpuście i pijaństwu również miała spotkać taka sama kara (patrz: Powt. Prawa 21: 18 – 21). Oczywiście Jahwe polecił też karać śmiercią cudzołóstwo i homoseksualizm (patrz: Kapłańska 20: 10). 

Nowy Testament libertariański?

Można by spytać, co począć z tym faktem? Wszak dziś, nie tylko karanie śmiercią występków seksualnych (czynionych prywatnie i „za zgodą zainteresowanych”) jest kwestionowane przez wielu konserwatywnych chrześcijan, ale neguje się zasadność jakichkolwiek sankcji karnych ustanawianych przez władze cywilne za popełnianie tych nieprawości. Popularną odpowiedzią na ów fakt jest stwierdzenie typu: „Ależ to były szczególne prawa, dla żyjących pod Starym Przymierzem Żydów. Nowy Testament zaś nie nakazuje karać tych grzechów„.

Co można odpowiedzieć na tę argumentację? Owszem, tradycyjna teologia katolicka głosi, iż karno-cywilne przykazania i prawa Starego Zakonu nie obowiązują już chrześcijan, ale z drugiej strony nie są one też im zabronione. Nie można więc powiedzieć, jakoby chrześcijańscy władcy czynili coś per se złego, choćby i karali oni śmiercią czyny w rodzaju cudzołóstwa albo homoseksualizmu. Po prostu, mogą oni nawet tak surowo karać te występki, ale nie mają takiego obowiązku. A jeśli nie sposób potępić karania śmiercią cudzołóstwa i homoseksualizmu, to tym bardziej nie można ganić władców, gdy postanawiają oni zakazywać owych nieprawości, jednak pod karą łagodniejszych niż te polecone przez Boga w Starym Przymierzu sankcji (a więc np. zamiast śmierci jest chłosta, prace społeczne czy więzienie). W istocie zaś rzeczy, nie sposób w całkowity sposób ignorować karno-cywilne przykazania Starego Przymierza w ustalaniu tego co i dziś powinno być prawnie karalne i zabronione, albowiem gdybyśmy się chcieli w tej mierze opierać na nauczaniu samego Nowego Testamentu, to byśmy doszli do wniosku, iż w zasadzie tak naprawdę nie wiemy, które ze złych czynów winny być karane przez władze. A to dlatego, że w Nowym Testamencie, w żadnym miejscu nie podaje się, które z grzechów rządzący powinni karać. Owszem, Nowy Testament milczy na temat prawnego karania cudzołóstwa i homoseksualizmu, ale nic nie mówi też (przynajmniej bezpośrednio), iż władza cywilna powinna karać np. kradzieże, gwałty i morderstwa. Nawet, w 13 rozdziale listu do Rzymian, który w ogólny sposób stwierdza, iż rządzący z ustanowienia Bożego „noszą miecz„, by karać zło i złych, nie konkretyzuje się, które z nieprawości winny być karane owym „mieczem”. Sam ów fragment jest na tyle ogólnie sformułowany, iż w oderwaniu od pozostałych ksiąg Biblii (a zwłaszcza Starego Testamentu) może on oznaczać, że władza powinna karać wszelkie złe uczynki, część z nieprawości, albo może tylko bardzo nieliczne z nich. Ktoś może powiedzieć, że w 13 rozdziale listu do Rzymian jest mowa o tym, że rządzący winni zakazywać i karać tylko te ze złych czynów, które naruszają wolność innych osób, a więc np. morderstwa, porwania, kradzieży, gwałty. Tyle tylko, że to będzie tylko jego interpretacja, gdyż w rzeczywistości ów fragment nie wymienia ani konkretnych złych czynów, które winny być karane, ani nie podaje szczegółowych kryteriów pozwalających rozróżniać, które z nieprawości należy prawnie zakazywać, a które należy czynić bezkarnymi. Jeśli już, to 13 rozdział listu do Rzymian stwierdza, rządzący są postrachem dla złych uczynków, a złem w ujęciu biblijnym i tradycyjnie chrześcijańskim są nie tylko te zachowania, które gwałcą czyjąś wolność, ale również takie czyny, które niczyjej wolności nie naruszają (np. cudzołóstwo, homoseksualizm, bałwochwalstwo, etc.). Tak też, zdecydowanie bardziej prawdopodobną interpretacją jest to, iż ów fragment Nowego Testamentu nie ogranicza prawa i obowiązku rządzących do karania tylko tych czynów, które polegają na naruszaniu czyjejś wolności. 

Skoro więc, Nowy Testament nie daje nam jasnych i bezpośrednich wskazówek odnośnie rozstrzygnięcia tego, które ze złych czynów powinny być karane i jakimi kryteriami należy się przy tym kierować, niejako siłą rzeczy jesteśmy tu zmuszeni, by bardziej uważnie przyjrzeć się temu, co na ten temat do powiedzenia miał Stary Testament. Nawet jeśli bowiem, przykazania karno-cywilne Starego Przymierza w sensie ścisłym chrześcijan nie obowiązują, to nie znaczy, że również w tej sferze nie ma ono nam współczesnym niczego mądrego i rozsądnego do powiedzenia. Nawet bowiem, jeśli szczegółowe normy w tej mierze mogą być już bardziej relatywne niż w czasach Starego Zakonu, to często zwykły chłopski rozum mówi nam, że sama zasada wyrażona przez dane starotestamentalne prawo pozostaje w mocy i jest aktualna. Przykładowo, Bóg w Starym Przymierzu nakazał wypłacanie robotnikom ich zapłaty każdego dnia (Kapłańska 19: 13). Być może, nie oznacza to, iż system wypłacania zarobków co miesiąc jest „per se” etycznie zły, jednak nie trudno dostrzec w tej regule niezmienną zasadę moralną oznaczającą, że należy troszczyć się o to, by pracodawcy w regularny i terminowy sposób opłacali swych pracowników. Podobnie, w Starym Zakonie, Jahwe polecił, by fekalia były zakopywane w ziemi (Powtórzonego Prawa 23: 14) i choć nie musi to oznaczać moralnego potępienia usuwania takich nieczystości za pomocą wodnych kanałów, sama zasada mówiąca, iż dobrze jest dbać o higienę w tym względzie nie uległa raczej zmianie. Czy więc w podobny sposób nie należałoby interpretować tych karnych przykazań Starego Przymierza, które nakazywały karać śmiercią za cudzołóstwo i homoseksualizm? Nawet, jeśli nie ma moralnego obowiązku stosowania aż tak surowej kary za owe przewinienia, to czy aby na pewno zmieniła się zasada, iż rządzący winni chronić powierzone sobie społeczności przed negatywnym ich wpływem, choć niekoniecznie i nie zawsze za pomocą kary śmierci?

Czy Chrystus potępił karę śmierci za cudzołóstwo?

Czy jednak Pan Jezus nie uwolnił od kary ukamienowania cudzołożną niewiastę? Oczywiście, że tak. Tyle, że  błędem jest wysuwanie z tego fragmentu zbyt daleko idących wniosków.

Po pierwsze: „na upartego” można by co najwyżej twierdzić, iż przykład Zbawiciela pokazuje tu, że nie należy już karać śmiercią za cudzołóstwo, a nie, iż nie należy w żaden sposób karać ów występek. Stwierdzenie typu: „Tego czynu nie należy karać śmiercią” nie jest wszak jeszcze jednoznaczne z deklaracją zasady: „Tego czynu nie należy karać w żaden sposób„. A gwoli ścisłości, przypomnijmy, że z ust Pana Jezusa nie padły słowa: „Cudzołóstwa nie należy karać śmiercią„, więc intelektualną nieuczciwością jest przypisywanie Mu o wiele dalej idącej tezy, jakoby cudzołóstwa nie powinno być karane przez władze cywilne w żaden sposób. 

Po drugie: szerszy kontekst omawianej sytuacji pokazuje, że można mieć duże wątpliwości co do tezy, jakoby Chrystus uwalniając cudzołożnicę od ukamienowania, chciał w ten sposób pokazać, jakoby pod rządami Nowego Przymierza kara śmierci za niewierność małżeńską stała się zawsze i wszędzie etycznie zła. 

Ważnym w próbie interpretacji tego fragmentu jest dostrzeżenie tego, iż Nowy Testament kładzie duży nacisk na konieczność prostoty i czystości intencji. Nasze dobre czyny, winny być spełniane w celu podobania się Bogu, nie zaś na pokaz, albo dla zaspokojenia własnych egoistycznych interesów. Przykładowo, sędzia powinien kierować się pragnieniem sprawiedliwości i obrony Bożego porządku, odrzucić musi zaś chęć sławy, nienawiść do bliźnich, chciwość dóbr doczesnych, etc. Jednak faryzeusze, którzy pragnęli zabić ową grzesznicę raczej zbytnio nie kierowali się dążeniem do sprawiedliwości. Biblia wyraźnie wskazuje, iż ich serca były podstępne i zdradliwe. Pierwszą tego oznaką jest to, że cudzołożnica została przyprowadzona przed Chrystusa, sama bez wspólnika własnego grzechu – tzn. mężczyzny. Tymczasem Prawo Mojżeszowe nakazywało kamienowanie obu stron cudzołóstwa – mężczyzny i kobiety (Powtórzonego Prawa 22: 22). Pytanie; co się stało z cudzołożnikiem? Czyżby zdołał uciec kilkunastoosobowej grupie mężczyzn? A może „sprawiedliwość” faryzeuszy była wybiórcza? Na ową wybiórczość faryzeuszowskiego poczucia sprawiedliwości wskazuje następujący fragment owej sceny: „Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieć o co Go oskarżyć” ( Jana, 8: 6). Jasno tu widać, iż Prawo Mojżeszowe, było w tym konkretnym wypadku, narzędziem, które podstępni ludzie próbowali wykorzystać nie w celu obrony Bożych przykazań, ale po to by rzucić fałszywe oskarżenia na Syna Bożego. Chrystus Pan znał doskonale ludzkie serca, dlatego też postanowił uwolnić cudzołożną niewiastę. Poza tym należy przypomnieć, iż sam fakt anulowania w poszczególnych przypadkach kary za przestępstwo nie oznacza jeszcze zanegowania samej potrzeby jego karania. Przykładowo, Wszechmogący rzekł: „Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego” (Rodzaju 9: 6) jednak względem Kaina – mordercy Abla, Bóg uczynił wyjątek, dając mu specjalne znamię, aby ludzie nie uśmiercili go (Rodzaju 4:15). Ten fakt nie oznacza jednak, że Bóg absolutnie potępił karę śmierci za morderstwo. Analogicznie rzecz biorąc nieukaranie śmiercią poszczególnych przypadków cudzołóstwa nie jest jeszcze równoznaczne ze stwierdzeniem, iż nigdy i nigdzie nie wolno w ten sposób karać cudzołożników i cudzołożnice.

 

Podsumowując: skoro trudno jest stwierdzić, czy aby na pewno Pan Jezus uwalniając cudzołożną niewiastę od kary śmierci, chciał w ten sposób dać wyraz przekonaniu, iż w takim razie taka sankcja za ów czyn stała się zawsze zła, to tym bardziej nieuprawnione jest wysuwanie ogólnej tezy, jakoby rządzącym nie wolno było (w sensie braku moralnego prawa doń) karać zdrady małżeńskiej łagodniejszymi niż śmierć sankcjami. Samo zaś milczenie Ewangelii i innych ksiąg Nowego Testamentu odnośnie tego, czy władze cywilne powinny zakazywać i karać grzechy w rodzaju cudzołóstwa nie jest jeszcze żadnym dowodem, gdyż ogólnie rzecz biorąc Nowy Testament nie wymienia w żadnym swym miejscu tego, które konkretnie występki winny być w ten sposób represjonowane.

 

Przeczytaj też: http://salwowski.net/2016/03/18/czy-prawna-karalnosc-cudzolostwa-oznacza-totalna-inwigilacje-spoleczenstwa/